wtorek, 2 kwietnia 2013

#14 Harry

Zauważasz Harry'ego, jak spaceruje na końcu Twojej ulicy. Nigdy nie był u Ciebie, więc podbiegasz do niego, z zamiarem zaproszenia. Szedł do Ciebie tyłem, więc cicho podbiegłaś i wskoczyłaś mu na plecy.
-Cześć kochanie!
-Ahh! Przestraszyłaś mnie! - zaśmiał się.
-Wiem! Dlatego to zrobiłam! Mięczaku!
-O, na prawdę?
Chwycił Cię w pasie i przerzucił przez ramię. Byłaś do góry nogami i nie mogłaś się uwolnić.
-Boże, Harry, puść mnie!
-Nigdy! To Twoja kara!
Chłopak mocno Cię trzymał i szedł do Twojego domu.
-Harry! Postaw mnie! - śmiałaś się głośno.
-Może później!
-Harry! Już! Zabiję Cię!
-Ale Ty sama wskoczyłaś mi na plecy i czy to moja wina, że zostałaś w takiej, a nie innej pozycji? - zaśmiał się.
-Nieee! Sam mnie chwyciłeś i przerzuciłeś!
W końcu dotarliście pod dom, a Harry postawił Cię na trawie. Usiedliście razem i spojrzałaś mu w oczy, po czym ''szturchnęłaś'' jego nos. Uśmiechnął się i zrobił to samo.
-Kocham Cię bardzo! - powiedziałaś.
-Widzę, ale ja kocham Cię bardziej!
-Tak, tak. Ja kocham Cię bardziej!
-Ale ja kocham Cię bardziej, niż Niall kocha jedzenie.
-Awwww.
Przytuliłaś się do Harry'ego, a on Cię pocałował. Uśmiechnęłaś się i owinęłaś ramiona wokół niego. Jesteście tak w sobie zakochani, że praktycznie ślepi na wszystko dookoła. Widzicie tylko siebie i nikogo więcej.


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

#13 Liam

Był już wieczór, a Ty od rana masz zły dzień. Z naprawdę wielkich nudów, weszłaś na Twitter'a i napisałaś co czujesz. Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi. Twoja mama poszła otworzyć, a po chwili w Twoim pokoju pojawił się Liam z kwiatami i czekoladkami i powiedział:
-Widziałem Twojego tweeta. I nie martw się. Jutro będzie lepiej, pamiętaj.
-Aww, dziękuję. Ale przecież masz próby, musisz wracać. Nic mi...
-Chodź ze mną. - przerywa Ci i chwyta za rękę.
-Co? Ale...
-No chodź.
-Gdzie idziemy?
-Do raju! Haha, żartuję... To niespodzianka!
Wybiegliście z domu, na wychodne mówiąc Twojej mamie, że Liam Cię gdzieś zabiera i wsiedliście do samochodu. Chłopak pogrzebał w schowku i wyjął z niego jakąś chustkę, którą przewiązał Ci oczy. Nie jechaliście długo. Kiedy samochód się zatrzymał brunet wysiadł pierwszy, a Ty po omacku szukałaś klamki. O mało co nie wypadłaś z auta, bo gdy się nachylałaś, Liam otwierał Ci drzwi. Wziął Cię za rękę i poprowadził gdzieś. Zapytałaś go:
-Więc gdzie jesteśmy?
A on odpowiedział:
-Jesteśmy... TUTAJ!
Sprawnie zdjął Ci opaskę z oczu. Rozejrzałaś się. Byliście na prywatnej plaży. Dalej, na piasku było rozpalone ognisko. Płomienie tańczyły na tle granatowego nieba i małych falach.
-NIESPODZIANKA! Kocham Cię! - uśmiechnęłaś się szeroko, a Liam pocałował Cię w czoło.









#12 Niall

-Kochanie, co się stało? - spytałam po raz trzeci, kiedy wróciłam od mojej mamy.
-Mamusiu... Ja widziałem... Widziałem tatusia i on... - mówił mały pociągając nosem, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-On całował inną panią... - powiedział, a ja czułam, jak serce mocno mi wali. I to nie ze szczęścia. Jak było kiedyś.
-Kochanie, pewnie widziałeś kogoś kto wygląda jak tatuś. - zaczęłam, próbując wyrzucić te ohydne myśli z jego małej główki. Miał tylko pięć lat, nie potrzebował w życiu takich problemów.
Niall wrócił późno, Jake już spał, a ja udawałam. Rano wyszedł bardzo wcześnie, więc nie spotkaliśmy się ''twarzą w twarz''. Nie wiem co zrobiłam źle, czym sobie na to zasłużyłam.
-Ale mamusiu, oni byli w Twoim pokoju. - powiedział następnego dnia mały, a ja nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Kilka łez poleciało z moich oczu.
-Nie kochanie, kocham Twojego tatusia bardzo, a on kocha mnie, nigdy nie mógłby czegoś takiego zrobić. - starałam się go przekonać, a on otarł moje łzy.
-Czy tatuś mnie już nie kocha? - zapytał, a moje serce po prostu się złamało. Jake był syneczkiem tatusia i zawsze świetnie się dogadywali, rozmawiali ze sobą jak nikt inny. Wychodzili razem, kiedy tylko mieli okazję, oglądali filmy, budowali przeróżne rzeczy z klocków, ale ostatnio Niall nie był chłodny tylko wobec mnie, ale też wobec Jake'a.
-Oczywiście, że Cię kocham Jackie. - usłyszałam za mną Niall'a, ale nie odważyłam się odwrócić. Starałam się opanować i pocałowałam Jake'a w czółko.
-Kochanie, czas do łóżka. - powiedziałam, a mały kiwnął główką. Utuliłam go pod kołdrą i przeczytałam bajeczkę. Zaraz przyszedł do nas Niall.
Chłopiec szybko zasnął, poszłam do naszego pokoju.
-[T.I] przysię... - zaczął, ale uniosłam rękę, żeby przestał mówić.
Łzy spływały mi po policzkach, otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć.
-Chcę widzieć Ciebie i Twoje rzeczy spakowane jutro po południu. - wyszeptałam, nie mając energii, żeby krzyczeć. Patrzył na mnie czerwonymi, podpuchniętymi oczami, starając się bronić, ale pokręciłam głową.
-Spieprzyłeś to, Niall. - powiedziałam po prostu.
-Przepraszam. - mówił przez płacz.
Zwróciłam wzrok na podłogę i wyszłam do toalety, zamykając za sobą drzwi. Zsunęłam się po nich na podłogę płacząc i płacząc i nie dbając o to czy Niall mnie słyszy, czy nie. Nie chcę go stracić, kocham go do cholery! Ale nie mogę zatrzymać go w moim życiu, jest zły dla mnie i dla Jake'a, ale także dla tej małej dziecinki, która, o czym dowiedziałam się nie dawno, rośnie w moim brzuchu.