piątek, 28 grudnia 2012

Zamówienia !

http://www.facebook.com/pages/-Świat-Imaginów-o-One-Direction/326196390791642Uwaga! Jeśli ktoś bardzo pragnie imagina z dedykacją proszę w komentarzach uwzględnić:
- dla kogo (może być w prezencie dla kogoś)
- z kim (tylko nie bromance)
- rodzaj (smutny, happy)
- z gifami lub bez (jeśli z, to nie będzie on raczej długi, ale to zależy od pomysłu i weny)
- numer GG, lub TT

Nie mam pojęcia na kiedy uda mi się je napisać, ale jak już napiszę i opublikuję je na stronce to dam Wam znać poprzez GG lub TT.

Jeśli ktoś życzy sobie, żebym informowała go o nowych imaginach na GG lub TT proszę również to napisać. Jeśli chcecie inne moje blogi - rownież piszcie. Aktualnie piszę opowiadanie i bloga... osobistego ;)

Czekam na zlecenia :)

xoxo


P.S. - Imaginy, które napiszę, umieszczam również na stronce ( STRONKA ), ale BEZ dedykacji. Jeśli chcecie z dedykacją to piszcie, jeśli będzie post na zamówienie, lub jakiś konkurs czy coś.

wtorek, 13 listopada 2012

Blog and... :'(

Heej ! Widzę, że dużo, bardzo dużo osób mnie odwiedza, ale.... No, mało komentarzy :/ Nawet nie zaznaczaczacie czy fajny, czy nie fajny. A to tylko JEDNO kliknięcie... Na tyle wejść... Tyle komentarzy... Ehh... No dobra. Ma tutaj dla Was mojego bloga z opowiadaniem. Są narazie dwa rozdziały + prolog i postacie. Zachęcam do czytania ;) Buźki !

http://together-forever-one-direction.blogspot.com/

XOXO

poniedziałek, 15 października 2012

#7 Liam

T: Naprawdę go lubię.
N: Aww
T: Ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć
N:Mam to zrobić?
T: Nie, właściwie to nie sądzę, że mu powiem.
N:Dlaczego nie?
T: Bo ja wiem, że później mnie nie polubi.. znowu..
N: Założę się, że tak nie będzie.
T: Hmmm...
N: Chodź, no daj mi mu powiedzieć.
T: Nie, prosze Niall nie.
N: Ehh, dobrze...

* w domu Zayn'a *
L: Ona jest taka piękna, nie mogę oderwać od niej oczu.
Z: Wystarczy ją zapytać (śmiech)
L: Nie mogę, denerwuję się kiedy z nią rozmawiam.
Z: (westchnął) Zrobię to dla Ciebie (le smile)
L: Nie, nie..
Z: To albo ty to robisz albo ja. A ty nie chcesz, żebym jej powiedział bo...
L: Bo co?!
Z: (zmarszczył no i uśmiechnął się)
L: Bo co?!
Z: Nie martw się, żartuję.
L: (westchnął) Ona jest idealna (le uśmiech)

* W domu Niall'a *

T: (le uśmiech) On jest taki przystojny! Chcę go tak mocno przytulić!
N: Wsiadaj do samochodu.
T: Co?! Po co?!
N: Pisałem z Zayn'en kiedy tak się jarałaś Liam'em i on napisał, że Liam jest u niego i nie może przestać o Tobie mówić.
T: Naprawdę?! (jarasz się coraz mocniej)
N: Tak. A teraz idź do samochodu, jedziemy do Zayn'a.
T: O nie, nie mogę go zobaczyć, nie..
N: (mocnym głosem) Wsiadaj. Do. Auta. Ale. Już.
T: (wybuchasz śmiechem) Okey, hahahha!
*Niall zawozi Cię do domu Zayn'a. Stoicie na zewnątrz. Blondyn dzwoni do drzwi. Mulat otwiera i zaprasza Was do środka. Idziesz do salonu, Liam siedzi na kanapie i patrzy na Ciebie. Jego oczy zrobiły się duże i takie jakby... ponure.*
T: Cześć.
L: Cześć.
N: Hej
L: Hej
Z: VAS HAPPENIN' EVERYONE!
*Wszyscy patrzycie na Zayn'a wzrokiem jakbyście chcieli powiedzieć ''poważnie'' i zaczynacie się śmiać*
Zayn: Myślę, że powinniśmy pojechać po coś do jedzenia, co Ty na to Niall?
N: Mmm żarcie...
T: Ok, poozwólcie mi pójść z Wami.
N: NIE, pani zostaje tutaj.
*Cofasz się i siadasz na kanapie obok Liam'a*
T: Okey, okey, okey (le śmiech)
*Niall i Zayn opuszczają dom*
L: Więc... Jak się masz?
T: Dobrze,a Ty?
L: Wspaniale! (le uśmiech)
T: (le uśmiech xd)
*Trwa krótka, niezręczna cisza*
L: OK posłuchaj.. Muszę Ci coś powiedzieć..
T: Aa co?
L: (bierze głęboki oddech i szybko mówi) Ja naprawdę, naprawdę, naprawdę Cię lubię! Myślę, że jesteś piękna i idealna i chciałbym Cię zapytać czy chciałabyś wyjść ze mną ? [chodzi mi tu głównie o chodzenie, ale stwierdziłam, że tak to lepiej wygląda]
*Liam patrzy na Ciebie z miłością i nadzieją*
T: O mój...
L: Więc...  (le uśmiech)
T: OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! TY TEŻ MI SIĘ PODOBASZ! JESTEŚ TAKI PRZYSTOJNY, WSPANIAŁY, MASZ NIESAMOWITĄ OSOBOWOŚĆ! PO PROSTU... TO CZEGO ZAWSZE SZUKAŁAM..(jarasz się xd)
*Przytulasz chłopaka i całujesz w policzek. On uśmiecha się i patrzy Ci prosto, głęboko w oczy. Powoli przybliżacie się do siebie i Liam zaczyna Cię namiętnie całować*
*Nagle do domu wchodzą Niall i Zayn*
Z: Jesteśmy z powr...
N: Oooh...
Zayn: (szepcze) Poprostu pójdziemy do kuchni.
*Chłopcy zostawiają Was samych. Liam spojrzał na Ciebie śmiejąc się i kontynuował pocałunki*


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nawet mi się podoba :)  Taki... inny ;D

piątek, 12 października 2012

New options ;p

Heey ! Dodałam nowe opcje pod postami. Możecie zaznaczać czy Wam się podobają imaginy czy nie. Chociaż tyle, bo jestem niemile zaskoczona, że chociaż jest już ponad 1100 odwiedzin, to wciąż tak mało komentarzy ://

Kocham xoxo

środa, 10 października 2012

#6 All

Niall ''lata'' po pokoju w pelerynie w hamburgery. Lou siedzi na podłodze oparty o kanapę jedząc marchewkę i bawiąc się lokami Hazzy. Zayn przegląda się w 7 lustrach na raz w swoim pokoju. Liam jest w kuchni i coś tam pichci za pomocą widelca. Nagle mulat wpada na pomysł. Zakłada maskę ducha/śmierci, wychyla głowę ze swojego pokoju, rozgląda się wokoło, wychodzi i powoli przesuwa się po ścianie zmierzając w stronę kuchni. Lou i Hazz przyglądają się jego wyczynom, a Nialler dalej biega po pokoju skacząc na wszystkie meble. Zayn zakrada sie do kuchni. Podchodzi do szuflady i wyciaga z niej łyżeczkę... 2 łyżeczki... 3 łyżeczki... 4 łyżeczki... 5 łyżeczek... i w końcu przychodzi czas na... CHOCHELKĘ!
-Liaaaaam... - mówi specjalnym, zachrypniętym głosem. - Liiiiiaaaaaaam....
-Zaraz
-Liiiiaaaam...
-Poczekaj chwile
-Liiiiaaaam...
Liam odwraca się, a tu... Zayn w masce z 5 łyżkami I  jedną chochelką!
-AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I ucieka, a sexowny Zayn za nim w pogoń. Lou i Hazz dalej przyglądają się chłopakom siedząc spokojnie na podłodze, czasami schylając głowy, żeby nie oberwać od kogoś butem. Po chwili Liam wyrywa Lou jego marchewkę w celu nagłego bronienia się przed złymi przedmiotami. A na to Marchewkowy Potwór wstaje, napina swe mięśnie, udając twardziela i rusza w pogoń za swoją miłością. Harry, który nie mógł patrzeć jak jego kumpel cierpi biegał razem z nim. Nialler słysząc te krzyki wyleciał ze swego dormitorium, wskoczył na stolik i oznajmił krzycząc(chłopcy go nie słuchali):
-Nie lękajcie się przyjaciele! Obronię Cię Liam'ie i oddam Twą własność milordzie Tomlinsonie! Zostaniesz wynagrodzony mój drogi Harroldzie za pomoc swemu przyjacielowi! A tego plebsa... Ja już się z nim rozprawię!
Zeskoczył z niskiego stolika i wskoczył na wysoką komodę. Gdy już się na niej znalazł krzyknął:
-SUPERMAN CHEESEBURGER IS HERE!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zeskoczył z niej i ruszył w pogoń za plebsem[sexownym] Zayn'em, aby obronić swych wiernych towarzyszy!

A ta historia kończy się tak:
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Do salonu wpada milord[sexowny] Paul, albowiem przeszkadzały mu te krzyki i... Zamknął sexownie sexownego Zayn'a i resztę oraz sexownie bohaterskiego bohatera Niallera Cheeseburgera w piwnicy.

KONIEC.

niedziela, 30 września 2012

Imaginy z gifami cz. 1

1.
Harry na imprezie u Polish Directioners:


2.
- Niall, czy to nie Twoje żelki tam pływają? Kto pierwszy !!




3.
Niall: Kochanie, a dzisiaj...




4.
N: Cześć kochanie, co na obiad ?
T: Nie ma obiadu.
Li: Oho, już się boję co wymyśli Niall. [T.I.] masz przerąbane...
 image
T: Niall ja nie żartuje.
 
T: ...


N: Nie zostawię tak tego.

image

Z: Co się stało Niall ?
N: [T.I] nie zrobiła obiadu...
Z: Jesteśmy przyjaciółmi, nie rusza mnie to, ale płaczę razem z Tobą...
image
N: Dzięki stary, prawdziwy z Ciebie kumpel...



5.
H: A teraz zaprezentuję Wam jak wygląda mój dzień.
- Najpierw ćwiczymy język


- Później się elegancko czeszemy..


- Potem rozciągamy..


- Następnie uwodzimy spojrzeniem..


- Zaraz po tym uwodzimy uśmiechem..


- A teraz cieszymy się, bo jest już moja !


6.
Gdy Harry i Louis spotkali Kim Kardashian...



H: Spieprzaj Louis ! Ja pierwszy !

7.
Taniec z gwiazdami

H: No i widzisz Zayn'ie ? To wcale nie jest trudne.
Z: OH YEAH, I Ę PROFESJONALIZĘ


8.
L: [T.I] zobacz jaki Twój chłopak jest sexowny
Z: My zrobiliśmy połowę za Ciebie, teraz reszta czeka na Twoje ciało.



środa, 29 sierpnia 2012

#5 Niall

Kolejny z Niall'em... Nie wiem czemu, ale gdy wymyślam imagin, to zwykle wymyślam taki, gdzie najlepiej (moim zdaniem) pasuje Niall. Ale od teraz pisze o wszystkich ;). Mam nadzieję, że mi się to uda. To wszystko wina Niall'a! On mnie tak... pociąga xD. Mam nadzieję, że się podoba i wiecie na co liczę? ;p

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przyjaźnisz się z One Direction. Niedługo mieli wyruszyć w trasę po Ameryce i zaproponowali, żebyś pojechała z nimi. Zgodziłaś się bardzo szczęśliwa, bo to oznaczało, że spędzisz więcej czasu z Niall’em. Nadszedł dzień wylotu. Mieliście zarezerwowany samolot. Tylko dla was, Paul’a , stylistki z Baby Lux i zespołu ‘grającego’. Usiadłaś razem z Harrym i Zayn’em.
Z: Może chcesz iść do Niall’a, co? – zapytał z uśmieszkiem.
T: Co? Dlaczego? Tu mi dobrze.
H: No już nie udawaj! Dobrze wiemy, że czujesz do niego coś więcej.
T: Chyba coś wam się pomyliło! To jest tylko dobry przyjaciel.
Z: No tak, tak. Jaaasne. Nam takiego kitu nie wciśniesz.
T: Nie wierzcie. Ale ja nic do niego NIE czuję.
Założyłaś słuchawki na uszy. Chłopcy wychylili głowy, żeby spojrzeć ci w oczy.
T: O Jezu, okej może coś do niego czuje! Ale jak coś mu powiecie, to nie żyjecie! Jasne to jest?!
H i Z: Wiedzieliśmy! Spoko nie powiemy.
Przez cały lot ciągle ci dokuczali. Miałaś ich już dosyć. Po kilkunastu godzinach lotu wylądowaliście. Po całej odprawie pojechaliście do waszego hotelu. Był piękny. Z basenem, sauną, solarium itp. Itd. Chciałaś chociaż chwilkę odpocząć, ale chłopcy wyciągnęli cię na basen. Mieli cały zarezerwowany dla was. Co prawda jako tako umiałaś pływać, ale nie ciągnęło cię zbytnio do wody. Zayn zaproponował, żebyście poszli na zjeżdżalnię. Były cztery. Każda była dłuższa od drugiej. Harry poszedł na najkrótszą z Louis’em, na dłuższą Liam, a na jeszcze dłuższą Zayn. Zostałaś sama z Niall’em. Pociągnął cię za rękę i powiedział:
N: Chodź! Pójdziemy na największą.
T: O nie! Nie namówisz mnie!
N: Nie bój się. Zjedziemy razem – uśmiechnął się
T: Nie… Albo dobra – zgodziłaś się, bo wiedziałaś, że z Niall’em nie będziesz się bała.
Usiadłaś przed nim, a on objął cię rękami.
N: No to jedziemy!
Zjeżdżaliście z przerażającą (jak dla ciebie) prędkością. Chciałaś, żeby to już się skończyło. Ze strachu zacisnęłaś ręce Niall’a.(jednak się bałaś). A on zbliżył swoją twarz do twojego ucha i szepnął:
N: Nie bój się… - pocałował cię w policzek, ale najwyraźniej jemu to nie wystarczyło. Przysuwał swoje usta do twoich. Lekko je musnął. Widział, że nie zaprzeczyłaś, więc pocałował cię kolejny raz. A cały strach, który siedział w tobie zniknął. Zamiast niego miałaś motylki w brzuchu. I przyjemne dreszcze. Odwzajemniłaś pocałunek, ale nie na długo, bo wlecieliście do wody. Wstaliście śmiejąc się. Nikogo nie było. Niall patrząc ci w oczy, objął cię w pasie.
N: I co? Było tak strasznie? – zaplotłaś ręce wokół jego szyi.
T: Nie… Mogłabym tak jeszcze raz… - i znów wasze usta się złączyły. Tym razem na dłuższy czas. Ale przeszkodziły wam krzyki reszty. Topili się nawzajem. Trzymając się za rękę poszliście do nich. Nie zauważyli waszych połączonych dłoni. Chwilę jeszcze popływaliście i wróciliście do swojego apartamentu. Szybko przebrałaś się, wysuszyłaś włosy i poszłaś do salonu, gdzie siedzieli Zayn, Harry i Louis.
Z: A co ty taka uhahana jesteś? – zapytał szczerząc zęby
T: Ja? Nie… wydaje ci się… - uśmiechnęłaś się. W tym momencie ze swojego pokoju wyszedł Niall, złapał cię rękę i powiedział:
N: To my lecimy! Zmulajcie sami! – chłopaki mieli miny mówiące ,,yyy…’’, bo nie zajarzyli o co chodzi. Ale do Zayn’a w końcu to doszło.
Z: Hahah, brawo [T.I.]! A tyle na to czekałaś!
T: Zamknij się! – rzuciłaś w niego poduszką leżącą na kanapie.
Wyszliście, Niall czule cię pocałował i zabrał na kolację.

czwartek, 9 sierpnia 2012

600!

Z tej okazji, że już mam na koncie 600 wyświetleń chcę Wam bardzo mocno podziękować, bo gdzieś tam głęboko mam tą świadomość, że to czytacie ^^  i mam dla Was filmik stworzony przeze mnie. Chyba już każdy Directioner wie o co chodzi z Harrym i wieszakami, prawda? ;DDDD   dlatego z nudów zrobiłam takie coś:

http://www.youtube.com/watch?v=02gHVuSlcnU&feature=plcp


i jeszcze raz, bardzo Wam dziękuję ;***

ekhem.

Ej co jest?! Przez cały dzień jak wchodziłam na tego bloga, zajrzały tu 3 osoby, a teraz jest prawie 50! I żadnych nowych komentarzy -.-  Wiem, że pisałam o tym wcześniej, ale to naprawdę bardzo mobilizuje. Bardzo się cieszę, że wchodzicie, ale może weszliście tutaj przypadkiem i odrazu wyszliście? A ja wstawiam imaginy. Po co, skoro nikt nie czyta? A już niedługo powienien pojawić się nowy z Liam'em prawdopodobnie podzielony na 2/3 części.

wtorek, 31 lipca 2012

#3 Niall - part 2

Okej już dodam drugą część imagina z Niall'em. Nie jest co prawda tyle komentarzy ile oczekiwałam, ale pomyślałam, że skoro  nie komentujecie, to pewnie Wam się nie podobają, a nie napiszecie krytycznego komentarza. Ale szczerze nie obchodzi mnie to, bo nie robię tego wszystkiego dla komentarzy. Kocham po prostu pisać, ale nie oczekuję wielkiego poparcia, chociaż zawsze jest miło i zwiększa motywację. Także jak chcecie. Ja chcę Wam tylko dostarczyć czegoś, co mi do głowy przychodzi. Czegoś nowego. Dzięki.

_______________________________________________________________



...Na zdjęciach była...

...Demi Lovato! Tak! Ona! Ona trzymająca za rękę Niall’a! Przytulała go! I… całowała! Pocieszałaś się, że to może być photo shop. Ale… ta nadzieja zniknęła. Na każdej stronie były ich zdjęcia. Ale nie takie same. Różne. Tylko na każdym się albo przytulali, albo całowali. Załamałaś się. Zaczęłaś ryczeć jak dziecko. Jak on mógł to zrobić?! Przecież powiedział, że wróci i wtedy zaczniecie! To nie wyglądało na przyjacielski buziak. Nikogo tak nie całował! Weszłaś na jego Twittera. Fanki pytały czy to prawda. A on odpowiadał na to ,,tak’’ z wyraźnym szczęściem. To samo było na profilu Demi. Wybiegłaś z domu. Nie mogłaś tego znieść. Nie wiedziałaś gdzie masz iść. Przypomniałaś sobie, że kiedyś pewni ludzi proponowali ci narkotyki, fajki, alkohol. Miałaś nadzieję, że będą w tym samym miejscu. Zawsze tam siedzą. Więc poszłaś. Przechodziłaś właśnie przez ulicę, a za nią jakieś 50 metrów był ten wielki dąb. Twoi przyjaciele tam siedzieli. Nie pomyślałaś. Emocje za bardzo tobą targały. Chciałaś przejść niezauważona, ale to się nie udało. Zobaczył cię jeden z chłopaków.

-Hej [T.I.] ! Chodź do nas!- krzyknął i wstał, żeby do ciebie podejść. Chciałaś uciec, ale wtedy byłoby wiele niepotrzebnych pytań. Za chłopakiem poszła twoja naj. Lekko się cofnęłaś, ale ucieczka i tak była niemożliwa, bo oni już przy tobie byli.

-Fajnie, że przyszłaś- powiedziała z uśmiechem dziewczyna, ale zaraz mina jej zrzedła- Co jest?- wiedziała, że płakałaś

-Nic. Ja już pójdę.

-Ej!- pociągnęła cię za rękę- [T.I.] powiedz co się stało- i znów zaszkliły ci się oczy. [I.T.P.] cię przytuliła- Nam możesz powiedzieć o wszystkim. A my ci pomożemy- chłopak pokiwał głową

-Nie. Tym razem niestety mi nie pomożecie.- wyciągnęłaś telefon i włączyłaś Twittera. Weszłaś na profil Niall’a. Tych pytań było więcej. I zdjęć… Dałaś przyjaciółce telefon. Ona przeczytała jeden wpis, zrobiła wielkie oczy, a ty uciekłaś. Biegłaś najszybciej jak mogłaś. Za sobą słyszałaś jak cię wołali. Wiedziałaś, że ktoś za tobą biegnie. Nie odwracałaś się. Weszłaś w jakąś uliczkę, a na jej końcu zobaczyłaś tych ludzi. Sprawdziłaś czy na pewno nikogo za tobą nie ma i podeszłaś do nich.

-Cześć- powiedziałaś- Potrzebuję czegoś- na ich twarzach pojawiły się uśmiechy

-A na co masz ochotę?

-Byle co. Ma być mocne. Tak żebym później… padła… i nie wstała- znów te cwaniackie uśmiechy. Szczerze mówiąc przerażały cię

-Masz- jedna z dziewczyn dała ci pudełeczko z tabletkami i proszki.

-Na pewno zadziała?

-Tak

-Ile za to chcecie?

-Nic. To taki prezent.

Odeszłaś. Zastanawiałaś się czy na pewno to zrobić. Ale przecież to z nim chciałaś się związać do końca życia. Byłaś już blisko domu, ale zobaczyłaś pod drzewem znajomą ci osobę z resztą. Zobaczyli cię. Znowu. Blondyn szybko podbiegł i powiedział:

-[T.I] ja…

-Jak mogłeś?! Jak mogłeś mi to zrobić?! Przecież obiecałeś!- płakałaś

-[T.I] ja przepraszam… Tak wyszło…

- Zamknij się!- odbiegłaś z płaczem do domu. Na szczęście nikogo w nim nie było. Wyszłaś na balkon w swoim pokoju. Zobaczyłaś twoich przyjaciół i jego biegnących do ciebie. Szybko weszłaś do pokoju. Wyciągnęłaś z kieszeni bluzy tabletki i proszki. W woreczku była dodatkowo żyletka.

-Żegnajcie- połknęłaś tabletki, proszki i odsłoniłaś rękę. Lekko przejechałaś ostrzem po skórze. Z każdym ruchem robiłaś to coraz mocniej. Aż w końcu krew ciekła ci jak woda z kranu. Usłyszałaś szybkie i głośne kroki na schodach wielu osób. Zapomniałaś że twoja naj ma klucze. Dlaczego nie zostawiłaś swojego w zamku?! Wykrzykiwali twoje imię. Drzwi do pokoju się otworzyły a ty ostatni raz, najmocniej jak tylko mogłaś przejechałaś żyletką w miejscu, gdzie masz żyły. Opadłaś na łóżko. Zobaczyłaś jeszcze swoich przyjaciół i Niall’a, którzy rzucili się w twoim kierunku.

-[T.I] NIE! PROSZĘ NIE! [T.I]!-Niall zaczął płakać. Właśnie stracił najlepszą przyjaciółkę swojego życia. I dopiero teraz uświadomił sobie jak bardzo była dla niego ważna… I, że popełnij największy błąd swojego życia…

piątek, 6 lipca 2012

#4 Zayn

Jest burza, a ty wracasz sama z imprezy, na której byli chłopaki z One Direction. Kochasz ich, ale wstydziłaś się do nich podejść. A teraz musiałaś wracać, do tego sama i zmarnowałaś taką okazję. Nigdy nie bałaś się burzy, ale ta była okropnie straszna. Nie miałaś przy sobie ani centa, więc nie mogłaś pojechać taksówką, Było ci zimno i przemokłaś do ,,suchej nitki''. Usłyszałaś za sobą, jak ktoś biegnie w twoją stronę. Przestraszyłaś się.
-Zaczekaj!- był to głos chłopaka, kogoś ci przypominającego. Nie odwróciłaś się, szłaś dalej trochę przyspieszając. Chłopak złapał cię za rękę, odwróciłaś się i mu ją wyrwałaś. Próbowałaś rozpoznać twarz i chyba ci się udało, ale było ciemno, więc nie byłaś pewna.- Zayn jestem. Ten z One Direction. Nie bój się.
-Zayn? Naprawdę? Po co za mną szedłeś?
-Bo... Tak po prostu. Zimno ci? Masz moją bluzę.-brunet zdjął swoją bejsbolówkę
-Nie, nie trzeba.
-Jesteś cała mokra! W sumie jak mogłabyś nie być-uśmiechnął się-Chodź odprowadzę cię do domu. Wiem gdzie mieszkasz. Obok mnie. To znaczy nas. A tak wogóle to jak masz na imię?
-[T.I]
-Pięknie-uśmiechnął się, a ty to odwzajemniłaś.
Szliście powoli, choć deszcz wciąż padał, ale burza zniknęła. Doszliście już pod twój dom.
-Fajnie było. Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Taak, ale żeby było sucho-zaśmiałaś się
-No to co? Jutro znowu spacerek?
-Jasne
-To wpadnę po ciebie o 12.
-Okej. Poczekaj dam ci bluzę-zaczęłaś ją zdejmować, ale Zayn znów ci ją założył.
-Nie trzeba. Zatrzymaj ją.
-Ale...
Żadnych ,,ale''. Pięknie wyglądasz-przybliżył siedo ciebie i czule pocałował. Czułaś jak nogi się pod tobą uginają, a w brzuchu miałaś mnóstwo łaskoczących motylków-Do zobaczenia jutro.
-Cześć-byłaś mega szczęśliwa! Pocałował cię Zayn z One Direction!!!


---------------------------------------------------------------------

a takie coś krótkie :)  podoba się ? <3

wtorek, 3 lipca 2012

#3 Niall - part 1


- Nie chce mi się wychodzić.

- No chodź, rozerwiesz się trochę. – błagała twoja przyjaciółka

- Nie. Dziś nie mam ochoty

- No dobrze. Ale jak coś, to zadzwoń.

- Okej, cześć

- Na razie

Popatrzyłaś przez okno. Ten dom. Ten brązowy dach. Te okna w pokoju. Ten ogród. Tak bardzo wszystko ci go przypominało. Obiecał, że wróci. Dokładnie pamiętasz ten dzień.

Było to parę godzin przed jego wyjazdem. Spotkaliście się całą paczką w waszym ulubionym miejscu, gdzie nikt wam nie przeszkadzał. Uwielbialiście siadać pod wielkim dębem i po prostu gadać. Albo siedzieć w ciszy byleby tylko być razem. Jednak tego dnia ty nie byłaś szczęśliwa. Każdemu było przykro, ale tobie najbardziej. Siedzieliście pod tym drzewem milcząc. Co chwilę zerkałaś na blondyna. On robił to samo. Też był smutny. Teraz miał wyjechać na dłużej. Do Ameryki. W pewnym momencie wasze wzroki się spotkały. Chłopak uśmiechnął się, ale ty nie potrafiłaś tego zrobić. Zauważył to i podszedł do ciebie. Usiadł obok i przytulił. Ale przecież to był tylko wyjazd! A ty byłaś smutna. Dlaczego? Tyle razy już wyjeżdżał. Chociaż wtedy szybko wracał. A teraz? Nie będzie go przez około 4-5 miesięcy. Nigdy na tyle nie opuszczał Mullingar. A może po prostu był dla ciebie kimś więcej? Może… Byłaś zakochana? Tak, to na pewno chodziło o to. Kochałaś go. Bardzo go kochałaś. Przyjaźnicie się od podstawówki. I to stało się właśnie półtora roku później od waszego poznania. Teraz macie już wszyscy po 19 lat, a ty nadal go kochasz. Ale nie chcesz mu tego powiedzieć. Boisz się. Nie chcesz go stracić. Dobrze jest wam w roli przyjaciół, ale to mogłoby się zmienić. Dlatego wolisz nie ryzykować. Z resztą to gwiazda. Po co mu będzie zwykła dziewczyna, skoro może mieć jakąś sławną? Będzie ci brakowało zapachu jego perfum, jego głosu, jego pięknego grania na gitarze, tego przytulania. Było już późno. Niall za trzy godziny miał samolot do Londynu, a jeszcze musiał przebyć drogę na lotnisko. Chciało ci się płakać. Sama nie wiedziałaś dlaczego się tak załamujesz. Przecież wróci. Za około 5 miesięcy, ale wróci. A ty się po prostu bałaś. Bałaś się, że kogoś sobie znajdzie.

-Muszę iść – powiedział chłopak – Ale odprowadzę was do domów.

Wszyscy wstaliście i ruszyliście w kierunku domu twojej najlepszej przyjaciółki. Wszyscy mieszkaliście na tym samym małym osiedlu, ale ona mieszkała najdalej. Odprowadziliście ją i całą resztę, pożegnali się z Niall’em i ruszyliście w stronę twojego domu. Ty zaś mieszkałaś najbliżej blondyna. Z okien twojego pokoju spokojnie można było zobaczyć jego łóżko, na którym co wieczór grał na gitarze. Szliście w ciszy, przez jakieś 7 minut. Gdy doszliście pod twój dom, chłopak złapał cię delikatnie za rękę. Spojrzałaś na niego. Oczy zaszły ci łzami.

-Nie wyobrażasz sobie jak bardzo będę tęsknić… Już tęsknię…- powiedziałaś patrząc mu w oczy

-Wiem. Ja też będę… Ale wrócę… I wtedy zaczniemy…

-C-co zaczniemy?

Niall objął cię w pasie i zmoknął w policzek. Zaraz zrobił to samo w kącik ust i w sam ich środek. Chciałaś coś powiedzieć, ale Niall mocno cię przytulił Zaplotłaś ręce wokół jego szyi, a z oczu kapnęło ci kilka łez.

-Nie płacz- szepnął ci na ucho i wypuścił z objęć- Muszę iść

Pokiwałaś głową

-Cześć

-Do zobaczenia

I poszedł. Szybko wbiegłaś do domu, jak zwykle roniąc kilka łez…

Minęły już 2 miesiące. Niall dzwoni, ale nie za często. Nie zawsze też odbiera telefony.

4 miesiąc. Coraz rzadziej rozmawiacie. Ale cieszysz się, że niedługo się zobaczycie.

5 miesiąc. To już końcówka miesiąca. Ostatnio rozmawialiście 2 tygodnie temu. Powiedział tylko, że nie wie kiedy wrócą.

Zaczyna się 6 miesiąc. Bez niego. Martwiłaś się… Tęskniłaś… Po zakończonej rozmowie z przyjaciółką i po wspominaniu rzuciłaś się na łóżko. A może jednak kogoś ma? A może coś się stało? Tylko nie chce ci nic powiedzieć. Włączyłaś laptopa. Jeśli coś się stało, to na pewno już gadają o tym w necie. Nie wierzyłaś zbytnio portalom plotkarskim dopóki te informacje nie były pewne i potwierdzone. Weszłaś na pierwszą lepszą stronę i powoli zjeżdżałaś myszką w dół wypatrując słów ,,One Direction’’ lub chociaż imion chłopaków. Były tylko zdjęcia z koncertów, filmiki itp. Itd. Ale przeglądałaś dalej. W końcu trafiłaś na ,,Niall Horan’’. Przeczytałaś dalej nagłówek i uśmiech, który przed sekundą zawitał na twojej twarzy, momentalnie zszedł.

-Co? – powiedziałaś

Przeczytałaś jeszcze raz. Nie, nie myliłaś się. Ale też nie mogłaś w to uwierzyć. ,,Niall Horan ma dziewczynę? Mamy zdjęcia!’’. Szybko weszłaś na tą notkę. A teraz? Znów doznałaś szoku. Na zdjęciach była…

___________________________________________________________________

jeśli chcecie drugą część, to musi być minimum 5/6 komentarzy, ok? zauważyłam, że jest Was tu coraz więcej, z czego bardzo się cieszę :)    i przepraszam Was, że ciągle piszę o Niall'u i, że NA RAZIE tylko o nim są imaginy, ale zawsze jak wymyślam nowy, to wyobrażam sobie w nim Niall;a jako głównego bohatera. Ale obiecuję, że po drugiej części (jeśli wgl będzie) tego imagina zacznę wstawiać o wszystkich chłopcach :)

buziaki ;**

piątek, 22 czerwca 2012

#2 Niall - part 2



I tak mijały dni, tygodnie. Powoli zbliżał się dzień ślubu. Siedziałaś na kanapie przed telewizorem. Do salonu wszedł twój tato trzymając kopertę.

TATO: Rozmawiałem z Anne i pomyśleliśmy, że może zaprosilibyśmy chłopaków na ślub. Co ty na to...?

TY: Serio?

TATO: No tak. Nikogo tam nie znasz, a wiem jak bardzo ich lubisz. Z resztą my też. To jak? Dasz im zaproszenie? Poszlibyśmy sami, ale musimy jeszcze załatwić kilka spraw. Do zobaczenia później. - położył kopertę na stoliku przed tobą i wyszedł z domu z Anne. Cieszyłaś się, że chłopcy będą na weselu twojego taty. Będziesz miała z kim gadać. Chociaż z tego co mówiła Anne, zaprosiła tam ludzi mniej więcej w twoim wieku. Ale ty wolałaś już kogoś znać. Wzięłaś zaproszenie i wyszłaś z domu. Wiedziałaś że chłopcy siedzą na ogrodzie.

TY: Cześć chłopcy! - powiedziałaś uśmiechając się.

CH: Hej [T.I.]!

TY: Proszę - podałaś kopertę Liam'owi. Chłopak otworzył ją i przeczytał na głos.

ZAYN: Super! Idziemy na imprezę!

LIAM: Dzięki. Na pewno będziemy.

TY: To dobrze. - ucieszyłaś się. Położyłaś się na trawie obok Niall'a. Usłyszałaś w radiu swoją ulubioną piosenkę(pomijając One Direction[ http://www.youtube.com/watch?v=KafaAV4w-co ] ) i powiedziałaś:

Kocham to! Tylko tej ostatniej zwrotki nie, bo taka smutna jest. Ale ogólnie piosenka piękna.

NIALL: A o co w niej chodzi? Bo my polskiego nie rozumiemy.

TY: Wpisz sobie w google. Rh+ Poprostu miłość.

Siedziałaś u nich do wieczora dopóki nie przyjechał twój tato z Anne. Pożegnałaś się i poszłaś, bo może trzeba pomóc Anne w kolacji.

TY: Pomóc ci w kolacji? â zapytałaś
ANNE: Nie, dziękuję. Z resztą niedługo będę wyciągać tą zapiekankę, bo kupiliśmy gotową.
TY: Okej. â poszłaś do swojego pokoju. Rzuciłaś się na łóżko głową w dół. Nie wiedziałaś co robić. Popatrzyłaś na szafę i się wyprostowałaś. Zapomniałaś o czymś! Podeszłaś do niej szybko i ją otworzyłaś. I co zobaczyłaś? Nic! Nic pięknego, szczególnego, czegoś, co mogłabyś założyć na ślub. Wszystko albo było stare, albo nie na takie okazje jak ta. Za niecałe dwa tygodnie ta ważna uroczystość, a ty nie miałaś żadnej sukienki.
TY: Muszę iść na zakupy! â powiedziałaś sama do siebie. â Ale co ja teraz znajdę? Wszystko pewnie już jest poprzebierane. Ale nie mam innego wyjścia. Tylko nie chcę iść sama. Może chłopaki? Niee, oni nie. Nie wytrzymają w sklepie nawet pół godziny. No może Zayn tak, ale przecież on nie chodzi w sukienkach. A gdyby tak… Nie chciałaś tego robić, ale musiałaś.
Szybko zeszłaś na dół. Już ze schodów czuć było piekącą się w piekarniku zapiekankę. Weszłaś do kuchni. Usiadłaś przy stoliku i zaczęłaś bawić się małym obrusem. Anne doprawiała sałatkę. Nawet nie usłyszała kiedy przyszłaś. Odwróciła się od blatu w twoją stronę i lekko się zdziwiła.
ANNE: O! Nie słyszałam kiedy przyszłaś. I nie przypominam sobie, żebym cię wołała. Jesteś już głodna? Zaraz będę wyciągać.
TY: Nie… Nie o to chodzi.
ANNE: A coś się stało? Coś z chłopakami? Nie przyjdą? â wydawała się być zaniepokojona
TY: Nie, nic się nie stało, chłopcy przyjdą tylko… mam do ciebie prośbę.
ANNE: Tak? To o co chodzi? â usiadła na przeciwko ciebie
TY: Bo powoli zbliża się was ślub i… A ja nie mam żadnej sukienki.
ANNE: Oj kochana, jak chcesz możesz poszperać w mojej szafie, ale obawiam się, że tam nic przyzwoitego na taką okazję nie znajdziesz
TY: Nie, o to też nie chodzi. Tylko o to, że chciałam kupić sobie sukienkę. Mam pieniądze, ale… Ale potrzebuję pomocy â Anne lekko się uśmiechnęła â I czy gdybyś miała chwilkę wolnego czasu, to poszłabyś ze mną? Na zakupy?
ANNE: No jasne! Pewnie, że ci pomogę.
TY: To dobrze, bo miałam zamiar poprosić chłopaków, ale… Sama zobacz â wskazałaś na okno za którym widać było kawałek ogrodu chłopaków, a na nim sami chłopcy. Louis tarzający się po ziemi, Harry biegający z Niall’em na barana i Liam z Zayn’em bijący się patykami. Zaśmiałaś się.
ANNE: Nie ma sprawy. Co powiesz na jutro? Po śniadaniu.
TY: Spoko. I dzięki. â kobieta tylko się uśmiechnęła i wstała, żeby wyciągnąć zapiekankę.
- W końcu! â pomyślałaś, bo byłaś mocno głodna.
Zaniosłaś talerze i sztućce do jadalni, Anne przyniosła kolację i zaczęliście jeść. Skończyłaś szybko i poszłaś na górę. Wyciągnęłaś swoje pieniądze i policzyłaś ile ich masz. Nie chciałaś pożyczać od taty, bo i tak ma mnóstwo wydatków. Miałaś nadzieję, że to co masz wystarczy na porządną sukienkę. Posiedziałaś jeszcze na laptopie i poszłaś spać.
Rano wstałaś wcześnie, wykąpałaś się, ubrałaś i zeszłaś na dół coś zjeść. Anne przygotowała twoje ulubione naleśniki. Zjedliście wszyscy razem, a później razem z narzeczoną twojego taty szykowałyście się do wyjścia.
TATO: A wy gdzie się wybieracie?
ANNE: Na zakupy. Możesz w tym czasie trochę posprzątać dom.
TATO: No pewnie! Już się do tego zabieram.âzaśmiał się
ANNE: [T.I.] twój tato jest bardzo leniwy.
TY: Oj wiem!
Wsiadłyście do samochodu i pojechałyście. Byłyście w kilku galeriach, ale nie znalazłaś nic odpowiedniego. Weszłyście do jakiegoś sklepu, podobno nowo otworzonego. Anne przeglądała sukienki po jednej stronie, a ty po drugiej. Pokazywała ci różne, nawet ekspedientka wam pomagała, ale jednak to nie było nic co by ci odpowiadało. Już miałyście wychodzić i wracać do domu, ale zauważyłaś coś na drugim końcu pomieszczenia. Rzuciło ci się w oczy, bo było mocno żółte. Nie wiedziałaś jak mogłaś tego wcześniej nie zauważyć. Podeszłaś bliżej i wzięłaś do ręki piękną żółtą sukienkę. Popatrzyłaś na cenę.
TY: Biorę tą!
ANNE: To twój rozmiar?
TY: Tak! Ale lepiej przymierzę â weszłaś do przebieralni, ściągnęłaś swoje ubrania i założyłaś sukienkę. Wspaniale na tobie leżała. Chciałaś pokazać się Anne, ale pomyślałaś, że zrobisz to dopiero na ślubie.
TY: Jest idealna! â powiedziałaś
ANNE: Masz rację, jest śliczna. Jeszcze trzeba tylko kupić buty i jakąś biżuterię i masz strój na wesele!
Zapłaciłaś i wyszłyście ze sklepu bardzo zadowolone. Ale teraz musiałyście kupić buty. Biżuterię jakąś masz. Długo nie musiałyście szukać. Pasowały do sukienki, tyle że były na wysokim obcasie. Nie wytrzymałabyś tyle na całym weselu. Więc kupiłaś jeszcze żółte balerinki. Wróciłyście do domu, ale nie chciałaś pokazywać tacie co kupiłaś. Niech ma niespodziankę. Poszłaś do chłopaków. Niall’a nie było. Liam twierdził, że ciągle gra na gitarze. Przez cały dzień. Od wczoraj. Przez kolejne dni też rzadko wychodził.

Już jutro ten dzień. Jesteś szczęśliwa, że tato znalazł sobie taką fajną babkę. Poznałaś ją i wcale nie jest zła. Wręcz przeciwnie. Ale nigdy nie zastąpi ci prawdziwej mamy. Chłopcy obiecali, że pojedziecie razem. Przyszła para ,,młoda’’ pojedzie osobno razem ze świadkami. Nie chcieli robić jakiegoś tam zamieszania w domu. Położyłaś się spać, ale długo nie mogłaś zasnąć.

Jesteś w łazience i kręcisz włosy lokówką. (Twój tato i Anne już pojechali). Postanowiłaś, że zwiążesz je delikatnie z boku, przy samej szyi. Zrobiłaś jeszcze makijaż i wróciłaś do pokoju. Spojrzałaś na wiszącą sukienkę na szafie. Wyciągnęłaś buty, biżuterię i przyjrzałaś się wszystkiemu jeszcze raz. http://www.polyvore.com/23/set?id=49289114http%3A%2F%2Fimageshack.us%2Fphoto%2Fmy-images%2F801%2Fimg5025got.jpg%2F . Uśmiechnęłaś się. Spojrzałaś na zegarek. Było wpół do czwartej. Zaczęłaś się ubierać, bo lepiej być wcześnie. Próbowałaś zapiąć naszyjnik, gdy ktoś z dołu cię zawołał. Był to Niall.
NIALL: [T.I.] jesteś gotowa? Czekam na ciebie na dole!
TY: Tak, tak! Już schodzę! - Wzięłaś naszyjnik do ręki, do drugiej balerinki, założyłaś szpilki i powoli zeszłaś na dół, modląc się, żeby nie spaść. Niall był odwrócony do ciebie plecami. Oglądał zdjęcia na ścianach. Gdy usłyszał, że już zeszłaś odwrócił się, obejrzał twój strój i pięknie się uśmiechnął.
NIALL: Wyglądasz ślicznie â powiedział
TY: Dziękuję. Ty też â pierwszy raz usłyszałaś od Niall’a taki komplement. Dotychczas mówił tylko, że świetnie grasz w nogę. â Możesz mi to zapiąć? â podałaś blondynkowi naszyjnik. Poczułaś jego ciepłe ręce na swojej skórze. Wyszliście z domu i wsiedliście do dużego samochodu, w którym siedziała reszta. Louis prowadził.
HARRY: No, no, no, laska â loczek uniósł brwi.
TY: Oj, przesadzasz!
Jechaliście około 10 minut. Ślub miał odbyć się na dużej łące przy parku. Usiedliście na krzesełkach (ty przy samym brzegu obok Niall’a oczywiście ) i czekaliście, aż zabrzmi muzyka. Twój tato stał już przy księdzu czekając na Anne i pokazując ci jak bardzo się cieszy, a jednocześnie denerwuje. Dziwiłaś się, bo przecież to już jego drugi raz. I w końcu tak się stało. Orkiestra zaczęła grać a z samego końca szła, trzymając pod rękę swojego ojca, panna młoda. Wszyscy się uśmiechali. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Pan David odprowadził ją do pierwszych ławek, tato podszedł i posłał ci piękny uśmiech. Wiedziałaś, że się cieszy. Tradycyjnie przemowa księdza i bla bla bla. Nareszcie doszło do powiedzenia,, TAK’’ i obrączki znalazły się na swoich miejscach. Nowe małżeństwo przeszło razem przez środek. Niektórzy nawet płakali. Wsiedliście do samochodu z chłopakami i pojechaliście pod salę, gdzie miało odbyć się wesele. Jak to zwykle się robi, nowożeńcy wypili wódkę i wyrzucili za siebie kieliszki. Weszliście na salę. Była udekorowana na brytyjsko-polsko. Nowocześnie. Podano wam szampana, wypiliście za młodych i odbył się ich ,,pierwszy taniec’’. Usiadłaś przy stoliku z chłopakami. Świetnie się bawiliście. Tańczyliście, poznałaś rodzinę Anne, porozmawiałaś ze swoją rodziną, której tyle czasu nie widziałaś. Wróciłaś do waszego stolika. Niall powiedział, że musi szybko skorzystać z toalety. Zayn i Liam co chwilę wychylali się w stronę sceny.
LIAM: Chodź [T.I.]!
TY: Co? Gdzie? Po co?
Liam zaprowadził cię na parkiet. Nie wiedziałaś o co chodzi. Reszta też z wami była… Ale bez Niall’a.
TY: Liam, o co chodzi?
LIAM: Zaraz zobaczysz. â uśmiechnął się. Pokręciłaś głową.
NIALL: To dla ciebie [T.I.] â odwróciłaś głowę. Zobaczyłaś Niall’a, trzymającego gitarę i uśmiechającego się do ciebie. Zaczął grać. Przypominało ci to coś. Dopiero gdy zaczął śpiewać przypomniałaś sobie. Śpiewał twoją ulubioną piosenkę! I to po polsku! Byłaś zachwycona. Nie wierzyłaś, że dał radę. Przecież to Irlandczyk. I ten jego akcent. - ,,Ona, uśmiecha się do mnie, ale czy, myśli o mnie?’’ â Niall myślę o tobie przez cały czas! - ,,Złączymy, się w parę jedną, będziemy przykładem, miłości na pewno’’ âzszedł ze sceny i powoli podchodził do ciebie. Śpiewał to z takim uczuciem. Nie odrywał wzroku od twoich oczu. Zebrało się dużo ludzi. W tym Anne i twój tato. - ,,Chcę byś była moją jedyną…’’ â czułaś, że twoje oczy robią się mokre. Ale nie na tyle , żeby zaraz się rozbeczeć. Chociaż dobrze wiedziałaś, że uronisz kilka łez. - ,,Zrobiłaś pierwszy krok, zbliżyłaś się i stało się to…’’ â był tak blisko ciebie. Ale… czy zaśpiewa tą ostatnią zwrotkę? Skończył refren, zabrali mu mikrofon, zbliżył się do ciebie i spojrzał głęboko w oczy. Nie zaśpiewał. Całe szczęście.
NIALL: A ty? Chcesz być moją jedyną? â zapytał. Nie mogłaś nic powiedzieć. Zauważył to i powiedział â Jeśli nie możesz mówić to może… - objął cię w pasie i czule pocałował. Czekał na twoją odpowiedź. A ty jedną rękę położyłaś na jego ramieniu, a drugą na jego policzku i odwzajemniłaś pocałunek. Wszyscy zaczęli wam klaskać. Włącznie z nowożeńcami. Oderwaliście się od siebie i uśmiechnęliście. Znów rozbrzmiała wolna muzyka i zaczęliście tańczyć. Ty miałaś głowę opartą na jego ramieniu a on mówił:
NIALL: Kocham cię… Jesteś piękna… Moja jedyna…

#2 Niall - part 1



Siedzisz w samochodzie z głową opartą o szybę. Jak to teraz będzie? Gdzie będę się uczyć? - myślałaś nad tym całymi dniami. Przeprowadzasz się do Londynu, do jakiejś zacisznej i spokojnej dzielnicy. A dlaczego? Twój tato po raz drugi się żeni. A jego wybranka pochodzi z Anglii. Ma na imię Anne. Twoja mama nie żyje. Zachorowała na raka i... No właśnie. Nie pajasz do Anne szczególną... przyjaźnią, ale akceptujesz ich związek. Twój tato jest szczęśliwy, więc niech tak zostanie. Tylko szkoda ci opuszczać Polskę. Ale nie opłacałoby się wyprawiać ślubu i wesela w Polsce, bo żadnej rodziny już tam nie macie. Rodzice mamy nie żyją, a taty mieszkają w Anglii, tak jak twoje ciocie i wujkowie i znajomi rodziców. Wszyscy opuścili Polskę. Czasami zastanawiasz się, czy przypadkiem nie jesteś Brytyjką, ale rodzice by ci o tym powiedzieli. W końcu dotarliście na miejsce. Do waszego nowego domu. Widziałaś go na zdjęciach, ale na żywo jest jeszcze ładniejszy. Co prawda to nie willa z basenem, ale jest to duży dom piętrowy z pięknym ogrodem. Wysiadłaś z samochodu.

TATO: No córcia. Nowy dom. Przyzwyczaisz się.

TY: Jest piękny!

ANNE: W środku jeszcze piękniejszy.

Tato otworzył drzwi i wpuścił cię pierwszą. Weszłaś do niewielkiego przedpokoju. Stała tam szafka i kilka wieszaków, a w ścianie po lewej stronie były schody. Na prawo wchodziło się do kuchni, a na lewo(przed schodami) do salonu, z którego było przejście do jadalni. Nie miałaś pojęcia jak tu pięknie. Nigdy nie pomyślałaś, że odrazu poczujesz się tu świetnie. Na dole były jeszcze dwie toalety. Dom na bogato. Do tego garaż i piwnica.

TATO: Zapraszam na górę. Wszystkie twoje ubrania i rzeczy już tam są tylko została jedna walizka w samochodzie.

Tato razem z Anne już tu byli i to wiele razy. Musieli już przywieźć tu wszystke rzeczy. Zostawiłaś sobie tylko trochę ubrań. Weszłaś po drewnianych schodach na górę. Ta wnęka na schody była bardzo fajnym pomysłem. Znajdowałaś się w dużym korytarzu. Na górze były również dwie łazienki, pokój dla gości, sypialnia Anne i Damiana(twojego taty), twój pokój i niewielkie pomieszczenie, gdzie był komputer, półki z książkami itp. itd. Na szczęście miałaś swojego laptopa i nie musiałaś z nikim go dzielić. Otworzyłaś drzwi do swojego pokoju. I oniemiałaś. Był piękny. Był w kolorach pomarańczowo-zielonych. W niektórych miejscach były narysowane kwiaty w tych kolorach. Miał dwa duże okna(przy jednym wejście na balkon), na których były tak jakby ,,kanapy''. Duże łóżko, trzy szafy, biórko, dywan pasujący do ścian. W sumie to wszystko do siebie pasowało. Pościel na łóżko, meble, obrazy. Zawsze chciałaś mieć taki pokój, a tato najwyraźniej Cię posłuchał. Wybierając takie kolory myślałaś o Irlandii. Zawsze chciałaś tam pojechać. No i z tamtąd pochodził twój największy idol - Niall Horan z One Direction.

TY: Dziękuję tato! Dziękuję Wam!

ANNE: Wiedzieliśmy, że ci się spodoba - uśmiechnęła się. Coraz bardziej zaczynałaś ją lubić.

TATO: Mamy bardzo miłych sąsiadów. Jedni są w naszym wieku, a ci po drugiej stronie w twoim. Pięciu chłopaków. W jednym domu. Mam tylko nadzieję, że nie będą każdej nocy imprezować. Możesz pójść ich poznać.

TY: Jasne. Pójdę... później...

TATO: Zaraz przyniosę ci twoją walizkę.

I wyszli. Zostałaś sama w tym pięknym pokoju. Rzuciłaś się na łóżko. Było bardzo wygodne. Uśmiechnęłaś się. Byłaś bardzo szczęśliwa. A co do tych chłopaków... Chciałaś kogoś poznać, ale nie byłaś za bardzo dobra w takich rzeczach. A szczególnie, gdy chodziło o chłopaków. Byłaś osobą nieśmiałą i zwykle nie wiedziałaś o czym masz z nimi gadać. Przez chwilę pomyślałaś co by było gdyby byli to chłopcy z One Direction. Zaśmiałaś się na samą myśl o tym, bo to było nierealne. Wstałaś i wyjrzałaś przez okno. Jedno okno ,,prowadziło'' na dom tej samej wielkości co twój. Tylko nie wiedziałaś, kto tam mieszka. A drugie na śliczny ogród. Anne już zadbała, żeby był piękny. Posadziła mnóstwo kwiatów. Nagle usłyszałaś jakieś krzyki. Były to męskie głosy. Otworzyłaś drzwi i weszłaś na balkon. Odwróciłaś głowę w stronę głosów i... Otworzyłaś oczy ze zdziwienia, ale jednocześnie dziwnie się przestraszyłaś. Zamrugałaś kilka razy, ale ciągle to widziałaś. A raczej ich. Twoi sąsiedzi, o których mówił twój tato, ta piątka chłopaków, to ONE DIRECTION!!!

TY: O matko! -powiedziałaś po cichu - To nie może być prawda! - nie wiesz dlaczego, ale nie chciałaś żeby tak było. Może dlatego, że przy zwykłych chłopakach nie wiedziałaś co mówić, a co dopiero przy gwiazdach! - Nie, na pewno tam nie pójdę! Nie dam rady! Ale jak to się stało, że tato ci nie powiedział? Przecież, on dobrze wie jak wyglądają twoi idole i prawdopodobnie z nimi gadał, skoro powiedział, że wasi sąsiedzi są bardzo mili.

NIALL: Ej! Mamy nowych sąsiadów! Ale teraz na stałe! - krzyknął blondynek(twój ulubiony)do reszty. Zrobiło ci się dziwnie ciepło, gdy usłyszałaś jego głos.

ZAYN: Tego pana córka też jest? - zapytał czarnuszek. O nie! Ma na myśli mnie! - pomyślałaś.

LIAM: Tobie tylko to chodzi po głowie. Na pewno jest skoro przyjechali już na stałe.

NIALL: Wypadałoby się przywitać, co?

LIAM: Niall! Spokojnie. Może chcą odpocząć?

Zobaczyłaś, że Harry odwraca głowę w twoją stronę. Szybko weszłaś do pokoju. Drzwi zostały otwarte. Miałaś nadzieję, że cię nie zobaczył. Wyjrzałaś przez okno. Lokowaty teraz rozmawiał z Louis'em. Zamknęłaś po cichu drzwi.

TY: O matko! - powtórzyłaś - To na prawdę oni! - otrząsnęłaś się i poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Po odświerzeniu ubrałaś się w to http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47247301 . Wyjrzałaś przez okno. Już ich nie było.- To dobrze - pomyślałaś. Rozpakowałaś się szybko i wyjęłaś z szafy piłkę do nogi. Lubiłaś w to grać. Byłaś na etapie ćwiczenia żonglerki obydwoma nogami. Zeszłaś na dół.

TY: Idę na ogród! - powiedziałaś do taty w salonie i przez jadalnię przeszłaś do ogrodu. Upewniłaś się czy na pewno nikogo nie ma i wyszłaś. W ogrodzie pięknie pachniało kolorowymi kwiatami. Zaczęłaś ćwiczyć szło ci to całkiem nieźle. Nawet nie usłyszałaś jak ktoś wyszedł z sąsiedniego domu do swojego ogrodu. Wiadomo kto to był. Uradowana tym, że pobiłaś swój rekord, mocno odbiłaś piłkę, aż za mocno i wleciała do sąsiadów! I to na nieszczęście do tych, których się ,,bałaś''.

TY: Świetnie! Jeszcze tego brakowało! Nie mogła polecieć w drugą stronę?!

I co ja teraz zrobię? - pomyślałaś - Podeszłaś do płotu. Zobaczyłaś chłopaków dyskutujących o czymś. Nawet nie zauważyli, kiedy piłka do nich wleciała. Odetchnęłaś głęboko. Nie chciałaś, ale musiałaś to zrobić.

TY: Ymm... Przepraszam... - odezwałaś się, ale zaraz tego pożałowałaś, bo pięć pięknych par oczu zwróciło się w twoją stronę. - Moglibyście podać mi piłkę? Wleciała do was... Przez przypadek.

NIALL: Jasne! - znów zrobiło ci się gorąco. Chłopak wziął twoją piłkę i podszedł do ciebie. - Proszę.

TY: Dzięki - uśmiechnęłaś się. Unikałaś jego wzroku

NIALL: Jak masz na imię? - zapytał i musiałaś spojrzeć mu w oczy. Podeszła do was reszta chłopaków.

TY: [T.I.]

NIALL: Ładnie - uśmiechnął się - Ja jestem Niall to Liam, Zayn, Harry i Louis. Wszyscy wyszczerzyli swoje białe ząbki.

TY: Tak... Wiem...

LIAM: Fanka?

TY: No...

ZAYN: Może przyjdziesz do nas? Pogadamy.

TY: Yyy... No... Spoko, ale zaraz, bo... Muszę z tatą jeszcze pogadać.

NIALL: To możesz normalnie wejść. Bramka jest otwarta.

TY: Okej. - i poszłaś do domu. Zamknęłaś oczy. Nie mogłaś w to uwierzyć. Zaniosłaś piłkę do pokoju, napiłaś się jeszcze czegoś i ogarnęłaś włosy.

TY: Tato, ja wychodzę. Poznałam tych chłopaków i... Zaprosili mnie.

TATO: Dobrze. I jak, fajni?

TY: No. Tylko... Dlaczego mi nie powiedziałeś, że są to chłopaki z One Direction?!

TATO: Tak? To oni? A wiesz, nie skojarzyłem ich - udawał zdziwionego

TY: Tato! - on się tylko zaśmiał. Wyszłaś z domu. Byłaś zdenerwowana. Nie wiedziałaś o czym masz z nimi gadać. Podeszłaś pod bramkę. - No dobra - pomyślałaś - Dam radę - I weszłaś. Znajdowałaś się na posesji One Direction. Przeszłaś obok domu do ogrodu. Chłopcy powitali cię ślicznymi uśmiechami.

LIAM: Chcesz coś do picia?

TY: Nie, dzięki.

NIALL: Siadaj. - wskazał ci miejsce obok niego. Poczułaś przyjemne dreszcze

LOUIS: Dawno przyjechaliście?

TY: Jakieś dwie godziny temu.

LIAM: A gdzie wcześniej mieszkałaś?

TY: W Polsce. Taki mały kraj. Euro tam było.

NIALL: No tak! Oglądałem Polskę i Irlandię. Oczywiście kiedy grała Polska, kibicowałem wam.

HARRY: Masz 18 lat, tak?

TY: Tak.

ZAYN: I gdzie chcesz teraz pójść? Do jakiej szkoły?

TY: Szczerze to nie wiem. Nie mam pojęcia.

ZAYN: Znasz tu kogoś?

TY: Poza wami nie.

NIALL: To masz szczęście - uśmiechnął się.

I tak właśnie poznałaś chłopaków z One Direction. Codziennie się spotykaliście. Chodziliście razem do kina, robiliście własne imprezy, po prostu byłaś z nimi nie rozłączna. Stałaś się zupełnie inną osobą. Śmiałą, otwartą, nie bojącą się poznawać nowych ludzi. Coraz bardziej zbliżałaś się do Niall'a, coraz więcej do niego czułaś. Na każdym kroku, gdy jest obok ciebie czujesz się najszczęśliwszą osobą na ziemi, masz przyjemne dreszcze. Ale przecież nie powiesz mu tego. Zawsze tak jest. Nie chcesz stracić przyjaciela, bo przecież Niall Horan nigdy nie będzie z taką dziewczyną. Ze zwykłą dziewczyną...

wtorek, 8 maja 2012

#1 Niall


Przyjaźnisz się z chłopakami z One Direction. Jesteście naprawdę dobrymi przyjaciółmi, lecz wydaje Ci się, że najlepiej dogadujesz się z Niall'em. Od jakiegoś czasu uświadamiasz sobie, że czujesz do niego coś więcej. Pewnego dnia wybrałaś się z nim na spacer, bo nudziło się Wam, a reszta zespołu, gdzieś sobie poszła. Chodziliście po parku, tam gdzie nie ma tłumów fanek, rozmawialiście, śmialiście się. Doszliście nad małe jeziorko. Weszliście na mostek i usiedliście na samym środku, na przeciwko siebie. Dalej rozmawialiście, patrzyłaś się w jego niebieskie oczy. Nastała chwila ciszy, a Ty zaczęłaś się śmiać.
Niall: Z czego się śmiejesz? - zapytał również zaczynając się śmiać
Ty: Z niczego - nie mogłaś powstrzymać śmiechu
Niall: Jak to z niczego? No powiedz!
Ty: Nie!
Niall: Gadaj! - pokręciłaś przecząco głową
Niall przybliżył się do Ciebie, położył Cię na plecy i trzymał Twoje ręce.
Niall: Napewno mi nie powiesz? - zapytał z cwaniackim uśmiechem
Ty: Napewno!
Niall: Sama chciałaś- zaczął Cię łaskotać
Ty: Nie, proszę przestań!
Niall: To mi powiedz!
Ty: Nigdy!
Niall: Uparta jesteś... - powiedział uśmiechając się. Powoli przybliżył swoją twarz do Twojej i czule pocałował. (Dalej leżałaś na plecach i się trochę zdziwiłaś, ale nie pokazałaś tego). - Ale i tak Cię kocham - uśmiechnął się, pokazując przy tym swoje piękne, białe ząbki
Ty: Też Cię kocham, Niall. - odwzajemniłaś pocałunek


_____________________________________

Taki mój pierwszy imagin  :D
Nie wpadłabym chyba na to, ale coś tak mi się wydaje, że śniło mi się dokładnie to samo <3<3<3<3<3