Ja i Louis jesteśmy już ze sobą rok. W sumie to dopiero jutro mija 365 dni. Jednak nie było całkiem wesoło, mój chłopak wciąż jest w trasie. Powiedział, że postara się załatwić sobie wolne na tylko ten jeden dzień. Ale ja już od dłuższego czasu planowałam inaczej. Wiedziałam, że Louis nie może urwać się z pracy. Więc postanowiłam go zaskoczyć. A Harry miał mi pomóc.
Wybrałam numer Harry'ego i przyłożyłam telefon do ucha.
-Słucham? - usłyszałam głos Hazzy.
-Hej Hazz.
-Cześć [T.I.]! Jesteś już? - zapytał.
-Tak! Siedzę właśnie w pokoju, w hotelu. - odpowiedziałam.
-I jak? Pewnie nie możesz się doczekać, co?
-No jasne, że nie!
-Wiedziałem. Jak się masz, tak po za tym?
-Świetnie!
-No tak, jakże mogłabyś nie być. - zaśmiał się.
-Harry, dziękuję Ci, że zgodziłeś się mi pomóc.
-Nie ma sprawy. Wiesz, że ja zawsze chętny. No dobra, muszę kończyć. Louis przyszedł. Bye!
-Cześć i jeszcze raz dzięki.
Rozłączyłam się i poszłam do łazienki. Umyłam się i natychmiast wskoczyłam do łóżka. Uśmiechnęłam się jeszcze na samą myśl o tym, jaką zrobię mu niespodziankę. Po czym zasnęłam.
Obudził mnie dzwoniący telefon.
-Witaj piękna. - uśmiechnęłam się, słysząc głos Louis'a.
-Witaj przystojniaku. - usiadłam na łóżku i rozciągnęłam się.
-Szczęśliwej rocznicy! - powiedział z entuzjazmem.
-Szczęśliwej rocznicy Louis! - zawtórowałam mu.
-Chciałbym być teraz obok Ciebie kochanie. Nienawidzę być tak daleko, kiedy Ciebie nie ma przy mnie. - powiedział Chłopak ze smutkiem w głosie.
-Też bym chciała skarbie. Strasznie tęsknie. I jeszcze dzisiaj... - kurczę, wszystko co potrzebuję w tej chwili, to jego uścisk.
-Hej, w przyszłym miesiącu się zobaczymy. Będziesz miała mnie tylko dla siebie. - usłyszałam w tle krzyki Niall'a. - Kochanie, muszę kończyć. Potrzebują mnie. Zadzwonię później, obiecuję. Kocham Cię [T.I.].
-Ja też Cię kocham, Louis. - odpowiedziałam, po czym się rozłączyłam.
Nie mogłam się już doczekać, kiedy go zobaczę. Poszłam do łazienki i wzięłam długi poranny prysznic. Owinięta ręcznikiem, szukałam czegoś do ubrania. W końcu zdecydowałam się na to:
http://www.polyvore.com/113/set?id=91448167 . Nie miałam zbyt wielu rzeczy, bo nie zostaję tu na długo.
Chwyciłam torebkę i wyszłam z pokoju. Podeszłam do wind i wcisnęłam przyciski do każdej z nich. Po chwili przyjechała jedna i wsiadłam do niej. Zjechałam kilka pięter w dół. Drzwi się otworzyły, a za nimi czekała mała dziewczynka z prawdopodobnie jej mamą. Kiedy weszły, mała spojrzała na mnie, a ja się do niej uśmiechnęłam.
-Przepraszam Cię, ale czy Ty nie jesteś dziewczyną Louis'a? Z One Direction? - zapytała. Skinęłam głową, a ona uśmiechnęła się szeroko. - Czy mogę zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
-O... No wiesz... Ja nie powinnam, bo...
-Prooszę Cię. - dziewczynka zrobiła takie słodkie oczka, że po prostu...
-No dobrze.
Uklękłam obok niej, a kobieta wyciągnęła aparat z torebki. Czy tutaj wszyscy noszą przy sobie aparaty? No w sumie co się dziwić. Na każdym kroku można spotkać jakiegoś celebrytę. Obydwie się uśmiechnęłyśmy i spojrzałyśmy w obiektyw.
-Bardzo Ci dziękuję.
-Nie ma za co. Jak masz na imię? - spytałam.
-Laura. - odpowiedziała.
-A więc, Lauro, bardzo miło mi Cię poznać. - drzwi windy otworzyły się w lobby. Razem z dziewczynką i jej mamą wyszłyśmy z hotelu. - Pa, słodka! - pomachałam jej i poszłam w przeciwną stronę. Szukałam Starbucks'a czy coś, gdzie mogłabym zjeść. Weszłam do jakiejś małej knajpki. Usiadłam i chwilę później podeszła kelnerka.
-Witam. Co podać? - zapytała.
-Poproszę naleśniki z owocami i sok pomarańczowy.
-Zaraz podam. - powiedziała i odeszła. Wyjrzałam przez okno. Nie mogłam się doczekać wieczoru. Już sobie wyobrażałam jak zareaguje Louis. W sumie to... Nie wiem jak zareaguje, ale wiem, że będzie nieźle zaskoczony. Z zamyślenia wyrwała mnie kelnerka, która przyniosła mój posiłek.
-Proszę bardzo i smacznego.
-Dziękuję.
Wzięłam w rękę widelec i skonsumowałam naleśnika. Był pyszny. Od razu zakodowałam sobie na jakiej ulicy znajduje się ta knajpka, w razie gdybym jeszcze wróciła do tego miasta. Podczas jedzenia pisałam ze znajomymi. Wiem, że nie wypada, ale... Po skończonym posiłku, spojrzałam na zegarek. Miałam wolne trzy godziny do czasu żeby się przygotować.
Zdecydowałam się pójść do najbliższego centrum handlowego, żeby kupić sobie jakiś strój wyjściowy na dzisiejszy wieczór. Gdy wyszłam z budynku, kilkoro ludzi robiło mi zdjęcia. Kilkoro? W sumie co chwilę błyskały flesze. Czułam się nieswojo. Zawsze tak było. Robią Ci zdjęcia, a nie jesteś nikim, kto na to zasługuje. Żadną gwiazdą czy coś. Nie pytają o zdanie. Halo, prywatność! Jak to wygląda? To, że mam sławnego chłopaka nie oznacza, że jestem teraz jakąś sensacją. To dla mnie chore. No ale chcą wiedzieć jak najwięcej na temat celebrytów. Więc nie tylko śledzą ich kroki, ale także ich rodziny czy znajomych. Chore. Ta ludzka ciekawość. Szybko weszłam do centrum i udałam się do kilku ulubionych sklepów.
Po około trzech godzinach chodzenia po centrum, co mnie - nie będę udawać - troszkę zmęczyło, wróciłam do hotelu. Kupiłam na dzisiaj ładny strój i kilka innych ubrań. A co. Jak szaleć to szaleć. Podczas mojego powrotu, grupka ludzi szła za mną. Nie chciałam robić większego zamieszania, więc nie odwracałam się, tylko szybko szłam do hotelu. Gdy byłam już w środku, od razu skierowałam się do wind. Weszłam szybko do pierwszej i nacisnęłam przycisk z numerem mojego piętra. Podczas gdy czekałam, aż winda się zatrzyma, zastanawiałam się czy aby na pewno mam wszystko. Metalowe drzwi się otworzyły i poszłam do pokoju. Otworzyłam drzwi i zamknęłam je nogą.
Położyłam torby z zakupami na łóżku i weszłam do łazienki. Musiałam wziąć prysznic, bo te kilka godzin chodzenia mnie zmęczyło i należało się odświeżyć. Gdy wyszłam, zrobiłam sobie makijaż. Następnie założyłam nową sukienkę ( http://www.polyvore.com/98/set?id=85755785 ) i ułożyłam włosy. Efekt był super. Spojrzałam na zegarek. Już czas udać się na koncert.
Szybko zebrałam swoje rzeczy do torebki i wyszłam z pokoju do wind. Kiedy już znalazłam się w jednej z nich, nerwowo tupałam nogą w podłogę. Jeszcze chwila i go zobaczę. Jeszcze trochę... Drzwi się otworzyły i szybko wybiegłam z hotelu prosto do mojego samochodu, ignorując ludzi, którzy do mnie krzyczeli, wiadomo po co. Moje myśli skierowane były tylko i wyłącznie na Louis'ie. Włożyłam kluczyki do stacyjki, odpaliłam auto i wyjechałam z parkingu. Sprawdziłam czas. Chłopcy już zaczęli swój koncert. Wydawało się, jakby minęły ze dwie godziny, zanim tam dotarłam. Zaparkowałam na tyłach areny i tylnymi drzwiami weszłam do budynku.
Kiedy weszłam nikogo w pobliżu nie widziałam, co oczywiście bardzo mi odpowiadało. Jedyną osobą, która wiedziała o moim przyjeździe był Harry. Otworzyłam duże drzwi i zauważyłam Perrie oraz Danielle. Siedziały w pomieszczeniu przed garderobą, zachłannie o czymś rozmawiając. Uśmiechnęłam się, bo miałam zamiar je przestraszyć. Podeszłam powoli, a kiedy byłam już wystarczająco blisko musiałam powstrzymywać śmiech.
-Buu! - krzyknęłam, po czym dziewczyny zrobiły to samo i prawie spadły ze swoich miejsc. Roześmiałam się. Odwróciły głowy i spojrzały na mnie. Gdy mnie rozpoznały uśmiechnęły się od ucha do ucha i rzuciły się do uścisku. Po tym miłym powitaniu powiedziały, że to co zrobiłam wcale nie było zabawne, po czym się roześmiałyśmy wszystkie trzy.
-Co Ty tu robisz? Louis powiedział, że nie miałaś jak przyjechać. - odezwała się Perrie.
-No więc jednak przyjechałam, bo chciałam zrobić mu niespodziankę. Dzisiaj jest nasza pierwsza rocznica. - powiedziałam. Gdy usłyszałam głosy chłopców, zrobiłam wielkie oczy, pokazałam dziewczynom, że mają być cicho i schowałam się w łazience. Na szczęście nikt z niej w tym czasie nie korzystał. Chłopcy weszli do ich garderoby, śmiejąc się i rozmawiając.
-Lou, przestań na wszystko patrzeć ponurym wzrokiem. - zwrócił się Hazz do mojego chłopaka.
-Nie mogę. Nie ma mnie z miłością mojego życia w naszą rocznicę. Pierwszą rocznicę! - powiedział, a ja wyczułam w jego głosie smutek. Prawie zrobiłam słodkie ''aww'', ale w porę się powstrzymałam.
-Dobra chłopaki. Czas iść i robić co do nas należy. - wtrącił się Liam. Wybiegli z garderoby przebrani w kolejne stroje, gotowi na czytanie tweetów. Szybko wyszłam z łazienki i usiadłam obok Perrie i Danielle, uśmiechających się do mnie. Słyszały.
-Wiem, wiem. Słodkie. - również się uśmiechnęłam. Po chwili jedna osoba z ekipy zaprowadziła mnie na bok sceny, upewniając się czy na pewno mnie nie widać. Po raz kolejny na mojej twarzy zawitał uśmiech.
-No dobra ludzie. Louis jest taki ponury, ponieważ dzisiaj jest jego pierwsza rocznica od kiedy jest z [T.I], ale niestety nie spędza z nią tego dnia. - powiedział Harry do publiczności. Tłum zrobił wielkie grupowe ''aww''. Czuli się źle, bo źle czuł się ich idol. Choć... Na pewno znaleźli się i tacy, co ich to mało obchodziło, bo oni mają to szczęście i go dzisiaj widzą. Tylko gdy go nie widzą, jest to po prostu zazdrość. Ale nie myślmy teraz o tym. - Chłopaki i ja mamy dla Ciebie prezent, Louis. Dla Ciebie i [T.I.]. Ale to niespodzianka, więc musimy zasłonić Ci oczy. - kontynuował Harry. Zaśmiałam się cicho, gdy przewiązywali przepaską oczy Louis'a. Zanim to zrobili, zauważyłam, że rzucił reszcie spojrzenie, domagające się wyjaśnienia co to jest.
-Cierpliwości, już idę po ten prezent. - powiedział Harry tym samym dając mi znak, że mam wejść na scenę. Powoli wchodziłam po schodkach, aż w końcu znalazłam się na poziomie chłopaków. Liam, Zayn i Niall byli zdezorientowani, dopóki mnie nie zobaczyli. Louis z resztą też, kręcił się tylko w kółko z zawiązanymi oczami co wyglądało komicznie. Wszyscy na scenie się uśmiechnęli. Tak, Lou też, choć jeszcze nie wiedział, co to może być. Chłopcy starali się odciągnąć fanów od chęci zdradzenia Lou czym jest ta niespodzianka. Przyspieszyłam kroku. Gdy byłam już wystarczając blisko, wskoczyłam mu na plecy. (Trochę utrudniała mi to sukienka, ale dałam radę.) Cofnął się kilka kroków, ale utrzymał równowagę.
-Hej boo. - wyszeptałam mu do ucha. Louis natychmiast zdjął opaskę, a ja zeskoczyłam mu z pleców. Odwrócił się. Ten jego uśmiech... O Boże. Był taki wielki, przepełniony szczęściem. Kocham to. Spojrzał mi w oczy. Widać było w nich iskierki. Nie czekaliśmy ani chwili dłużej, nie zwracaliśmy uwagi na nikogo. Złączyliśmy nasze usta w słodkim pocałunku. Ah, to szaleństwo w żołądku. Uśmiechnęliśmy się w między czasie. Powoli się od siebie odsunęliśmy.
-Kocham Cię [T.I.]. - powiedział do mikrofonu.
-Kocham Cię Louis. - odpowiedziałam. I znów się pocałowaliśmy. To była piękna chwila. Żadnych pytań typu ''co Ty tu robisz?''. Po co?
-Dobrze, dobrze. Wystarczą Ci już te dwa, Lou. Wciąż mamy koncert do zagrania. Albo zaśpiewania... Jak kto woli. - odezwał się Liam. Oderwałam się od niego, choć dalej chciałam czuć jego usta na swoich. Zarumieniłam się i pocałowałam go w policzek. Szybko zeszłam ze sceny, gdzie czekały już na mnie dziewczyny. Obydwie ciągle powtarzały jak słodko wyglądaliśmy.
-Wszystkiego najlepszego, kochanie. - usłyszałam słowa Lou. I kolejny raz to słodkie ''aww''. Puścił mi oczko i kontynuowali występ. Wszystko na czym mogłam się w tym momencie skupić to tylko on. Patrzyłam na niego cały koncert. Byłam taka szczęśliwa, że poznałam Louis'a. Co ja bym bez niego zrobiła... On jest tym jedynym. Na pewno.
Koncert się zakończył, a Louis, który zbiegł ze sceny jak szalony, próbował mnie przytulić, lecz ja się odsunęłam. Był spocony. Zrobił smutną minkę, a ja dałam mu buziaka.
-Najpierw prysznic, Tomlinson. - powiedziałam.
-Chcesz do mnie dołączyć? - zapytał z uśmiechem, po czym mrugnął do mnie.
-Nie, ja już miałam, ale z chęcią Cię przytulę, kiedy z niego wyjdziesz. Brakowało mi tego. - zaśmiał się i oboje udaliśmy się do tour busu. Usiadłam na jasnej kanapie, podczas gdy Louis brał prysznic. Kiedy skończył, przyszedł do mnie, usiadł obok i od razu go przytuliłam.
-Bardzo się cieszę, że tu jesteś. Dzisiaj. - odezwał się Lou.
-Chyba nie myślałeś, że mogłabym obchodzić naszą pierwszą rocznicę bez Ciebie. To nie było by romantyczne. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-A to jest? Tylko przytulanie? - zapytał.
-Spędzanie razem naszej rocznicy jest tak romantyczne, jak to tylko możliwe. Uwierz mi.
-Nie zgadzam się. Myślę, że miła kola... - nie dokończył, bo przerwałam mu pocałunkiem.
-Powiedziałam Ci przecież kochanie, że to wystarczy, aby było romantycznie.
Uśmiechnął się i na chwilę uciszył.
-[T.I.]?
-Tak?
-Wyobrażałaś sobie kiedyś naszą wspólna przyszłość? - zapytał. Skinęłam głową. - Jak?
-No więc... Weźmiemy ślub. Będzie wesele. Wszyscy się będą świetnie bawić. Tort weselny będzie jedyny w swoim rodzaju. Miesiąc miodowy też będzie cudowny. Możliwe, że podróżowalibyśmy po świecie. A kiedy wrócimy zamieszkamy razem. Po paru miesiącach po ślubie, staralibyśmy się o dzieci. - odpowiedziałam z rozmarzeniem, a Louis kiwał głową na znak, że podoba mu się to.
-Mmm, podoba mi się pomysł z tworzeniem dzieci. - powiedział z bananem na twarzy, a ja się zaśmiałam.
-Tak czy inaczej, gdy już zajdę w ciążę, będziemy przez dziewięć miesięcy czekać na nasze piękne dziecko, które będzie we mnie rosło. Kiedy on lub ona się urodzi, wychowamy je jak prawdziwa rodzina. A może, z biegiem czasu będziemy mieli ich więcej. Będziemy obserwować jak dorastają. Jak znajdują swoją prawdziwą miłość. Jak biorą ślub. Mielibyśmy wnuki. A kiedy one by dorosły mielibyśmy prawnuki. A później my, Lou. Później by byśmy starzeli się dalej razem, kochając się tak jak teraz. Bylibyśmy szczęśliwi. Zawsze i na zawsze. - dokończyłam, uśmiechając się. Ojej, jakie to życie byłoby niesamowite.
-Wiesz kochanie, wyobrażamy sobie wszystko to samo. Szczęśliwi i kochający się nawzajem już zawsze. [T.I.] ja nigdy, przenigdy nie przestanę Cię kochać. Masz zarezerwowane miejsce w moim sercu. Nikt inny nie może go zająć. To jakby... Twoje imię było tam wyryte. Kiedy Cię spotkałem po raz pierwszy, nie sądziłem, że to wszystko się tak potoczy. Myślałem, że jesteś inna, ale kilka rozmów wystarczyło, żeby Cię poznać na prawdę. Jesteś dla mnie wszystkim. Jesteś moim powietrzem. Pomagasz mi, kiedy mam kłopoty. A wiesz, że często podpadam Paul'owi. Moją najlepszą przyjaciółką. Moją miłością. Po prostu wszystkim. Bez Ciebie, nie mógłbym być tak bardzo szczęśliwym facetem, jakim jestem teraz. Kocham Cię [T.I.]. - uśmiechnął się i zamknął oczy.
-Kocham Cię Louis. - odpowiedziałam i też się uśmiechnęłam. Dałam mu słodkiego buziaka. Przytuliłam się do niego mocno i razem zasypialiśmy, ciesząc się z tej perfekcyjnej rocznicy.
wtorek, 30 lipca 2013
środa, 5 czerwca 2013
#17 Niall
Od zawsze kochałaś tańczyć. Taniec był Twoją pasją. Nie dawno dowiedziałaś się, że masz wykonać swój solowy numer. Jesteś tak bardzo podekscytowana, ale za razem zdenerwowana. Zdenerwowana również tym, że nie powiedziałaś o tym swojemu chłopakowi Niall'owi. Już od trzech miesięcy z tym zwlekasz.
Byłaś przerażona, że mógłby o Tobie inaczej myśleć, a wtedy Twoja pasja nie byłaby już taka beztroska.
Pewnego dnia, po zajęciach, zastałaś w swoim salonie Niall'a, opierającego się o framugę w drzwiach z uśmiechem.
Cofnęłaś się o krok, kiedy on zrobił krok w przód. Dokładnie chwilę temu byłaś na próbie, więc zamiast normalnie chodzić, dalej miałaś w głowie kroki.
-Co robisz, [T.I.]? - zapytał z chytrym uśmiechem.
-Nic Nialler. - odpowiedziałaś.
-Naprawdę? Bo to wygląda jak tańczenie. - powiedział.
Westchnęłaś.
-Dobrze, tańczę. Jestem tancerką.
Jego uśmiech zmienił się ze zwykłego w ten, który kochasz. Kiedy pokazywał swoje śliczne ząbki. Owinął ramiona wokół Ciebie i powiedział:
-To świetnie księżniczko! - nie wiedziałaś co powiedzieć, no bo w końcu nie spodziewałaś się tego. Ale postanowiłaś nie zadręczać się tym, bo skoro jednak nie jest tak jak myślałaś, że będzie, to trzeba działaś.
-Mam jutro występ, chcesz przyjść?
-Oczywiście, jesteś cudowna. - powiedział, tuląc Cię mocniej.
~*~
Następnego wieczoru wyglądałaś zza kurtyny i zobaczyłaś swojego chłopaka siedzącego na widowni razem z Twoją najlepszą przyjaciółką.
Zaczęło się, tańczyłaś z wielką pasją i wdziękiem, emocję Cię ponosiły, kiedy wykonywałaś swoje kroki. Gdy muzyka się zatrzymała Ty również. Serce mocno Ci biło, kiedy słyszałaś te wszystkie oklaski.
Zeszłaś ze sceny i zobaczyłaś Niall'a, trzymającego w ręce bukiet róż z ogromnym uśmiechem, a jego oczy były lekko czerwone.
-Coś nie tak Nialler? - spytałaś, biegnąc do niego.
-Byłaś po prostu niesamowita księżniczko. - powiedział całując Cię w czoło.
Objęłaś go za szyję i również pocałowałaś, ale w usta. Twoja pasja to nie tylko taniec, ale również ten słodki Irish Boy.
Byłaś przerażona, że mógłby o Tobie inaczej myśleć, a wtedy Twoja pasja nie byłaby już taka beztroska.
Pewnego dnia, po zajęciach, zastałaś w swoim salonie Niall'a, opierającego się o framugę w drzwiach z uśmiechem.
Cofnęłaś się o krok, kiedy on zrobił krok w przód. Dokładnie chwilę temu byłaś na próbie, więc zamiast normalnie chodzić, dalej miałaś w głowie kroki.
-Co robisz, [T.I.]? - zapytał z chytrym uśmiechem.
-Nic Nialler. - odpowiedziałaś.
-Naprawdę? Bo to wygląda jak tańczenie. - powiedział.
Westchnęłaś.
-Dobrze, tańczę. Jestem tancerką.
Jego uśmiech zmienił się ze zwykłego w ten, który kochasz. Kiedy pokazywał swoje śliczne ząbki. Owinął ramiona wokół Ciebie i powiedział:
-To świetnie księżniczko! - nie wiedziałaś co powiedzieć, no bo w końcu nie spodziewałaś się tego. Ale postanowiłaś nie zadręczać się tym, bo skoro jednak nie jest tak jak myślałaś, że będzie, to trzeba działaś.
-Mam jutro występ, chcesz przyjść?
-Oczywiście, jesteś cudowna. - powiedział, tuląc Cię mocniej.
~*~
Następnego wieczoru wyglądałaś zza kurtyny i zobaczyłaś swojego chłopaka siedzącego na widowni razem z Twoją najlepszą przyjaciółką.
Zaczęło się, tańczyłaś z wielką pasją i wdziękiem, emocję Cię ponosiły, kiedy wykonywałaś swoje kroki. Gdy muzyka się zatrzymała Ty również. Serce mocno Ci biło, kiedy słyszałaś te wszystkie oklaski.
Zeszłaś ze sceny i zobaczyłaś Niall'a, trzymającego w ręce bukiet róż z ogromnym uśmiechem, a jego oczy były lekko czerwone.
-Coś nie tak Nialler? - spytałaś, biegnąc do niego.
-Byłaś po prostu niesamowita księżniczko. - powiedział całując Cię w czoło.
Objęłaś go za szyję i również pocałowałaś, ale w usta. Twoja pasja to nie tylko taniec, ale również ten słodki Irish Boy.
sobota, 18 maja 2013
#16 Harry
-Jestem całkowicie pewien, że ona na kogoś czeka. - powiedziałem, obserwując każdego, kto przechodził obok bramki.
-Jesteś głupi. Siedzimy tu już godziny, Harry. Nikt nie... - jęknął Louis, ale wiedziałem, że mam rację.
-Zamknij się! Widzisz? - przerwałem mu, wskazując na gościa, który stał przed jej domem.
-Harry! - krzyknął Louis, próbując złapać mnie za rękę, ale byłem już po za samochodem.
-Hej! Ty! - krzyknąłem, kiedy wyciągał rękę, żeby zapukać do drzwi.
Mężczyzna odwrócił się i zmarszczył brwi.
-Co Ty robisz? - ponownie krzyknąłem, złapałem go za koszulkę i przycisnąłem do ściany.
-To nie... - próbował coś powiedzieć, lekko dysząc, ale mu przerwałem.
-Posłuchaj mnie. Ona jest moją dziewczyną. Nie wracaj tu nigdy, albo ja... Będę... - mruknąłem, a Louis złapał mnie za rękę.
-Puść go. - wymamrotał. Spojrzałem na chłopaka i puściłem go.
-Sorry... Po prostu... em... Nie wracaj więcej, okej? - powiedziałem i niezręcznie poklepałem go po ramieniu. Przeczesał dłonią włosy i odszedł.
-Harry, chodźmy do domu. Ty i [T.I] zerwaliście miesiąc temu. Nadszedł czas aby przejść dalej, nie możesz o tym myśleć. - powiedział Louis. Potrząsnąłem głową.
-Możesz iść. Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to koniec. - mruknąłem, a Lou pokręcił głową i wzruszył ramionami. - Idź. - powtórzyłem. Usiadłem, opierając się plecami o jej drzwi.
Jak to się stało? Jak to możliwe? Obiecaliśmy sobie, że będziemy razem na zawsze. I złamaliśmy obietnicę. Nie mogę zapomnieć naszych wspólnych wspomnień, naszych śmiechów, naszych pocałunków, naszych wspólnych nocy. Nie ma światła na końcu tego tunelu. Wydawało się, że to będzie trwało wiecznie, nie widziałem końca. Kiedy to uczucie odeszło? Czy kiedykolwiek będę wolny? Czy kiedykolwiek przestanę Cię kochać? Nagle [T.I] otworzyła drzwi, a ja wpadłem do jej mieszkania.
-Harry! - krzyknęła.
-Cześć. - mruknąłem i spojrzałem na nią. Kiedy ją ujrzałem, świat przestał się obracać, a czas stanął w miejscu. Moja miłość. Nie chcę niczego więcej, tylko chcę dostać szansę aby trzymać ją w ramionach, kochać ją, całować. Po prostu być z nią.
-Harry, co Ty tu robisz? - westchnęła, oddychając głęboko. Nadal siedziałem na ziemi, patrząc na nią.
-Przepraszam. - wymamrotałem, próbując wstać.
-Harry, odejdź. - szepnęła i zwróciła wzrok na ziemię. Pokręciłem głową.
-Nie... Nie zamierzam. Wszystko w porządku? - spytałem i złapałem ją za podbródek.
-Nie rób tak. - wyszeptała, patrząc na mnie, w jej oczach były łzy.
-O nie. Nie płacz. - powiedziałem i wytarłem łzę, która spływała po jej policzku.
-Po co przyszedłeś? - rozpłakała się.
-Tęskniłem. - szepnąłem. - Nie potrafię się pozbierać. Dni mijają jak lata, bez Ciebie.
-Proszę, przestań. To koniec. - powiedziała. Pokręciłem głową i złapałem ją za ręce.
-Nie mów tak. - przysunąłem się do niej bliżej.
-Harry... - mruknęła ostrzegawczo.
-Co? - wyszeptałem. Milimetry dzieliły nasze usta, a motyle ponownie latały w moim brzuchu.
-Nie rób tego. - odetchnęła, a ja poczułem ten znajomy, truskawkowy zapach jej błyszczyka.
-Czego? - dokuczałem, w porę owijając ręce wokół jej talii, żeby nie uciekła. Ona tylko pokręciła głową, a ja delikatnie przyłożyłem swoje usta do jej. Położyłem ręce na jej policzkach. Zbliżyłem się, aż w końcu poczułem to, czego brakowało mi przez ten długi czas. Moje ciało, moje wnętrzności o mało nie eksplodowały, kiedy oddała pocałunek. Jej ręce krążyły po mojej głowie, przeczesując loki. Kiedy oderwała się ode mnie, spojrzała na mnie, a w jej oczach można było wyczytać zmieszanie, strach i... Miłość. Dyszałem. Mój oddech nie był równomierny. A jej, jakby przebiegła dość długi maraton. Oparłem się z powrotem o ścianę, próbując opanować siebie i moje wstrząśnięte ciało.
-Nie powinieneś...
Protestowała, ale ja poderwałem się, zbliżyłem nasze ciała i znów ją pocałowałem.
-Nie rób... - krzyknęła w połowie pocałunku, ale nie pozwoliłem jej odejść.
-Kocham Cię. - szepnąłem w jej usta.
Popatrzyła na mnie swoimi jasnymi oczami i uśmiechnęła się.
-Też Cię kocham. - wymamrotała i schowała twarz w moim torsie. Pogłaskałem ją po plecach i pocałowałem w szyję.
-Moja piękna, najpiękniejsza dziewczyna. Kocham Cię tak bardzo, jak daleko jest Księżyc, jak daleko jest Jowisz, jak daleko jest Słońce...
-Kocham Cię bardziej. - przerwała mi z uśmiechem. A jej uśmiech był najpiękniejszy na świecie. Nie widziałem jaśniejszego. Kochałem go całym sercem. Zostaliśmy już razem, znów trzymałem ją w swoich ramionach i znów było idealnie.
-Czekałam na mojego kolegę z klasy, Peter'a, ale nie przyszedł. Myślę, że muszę zrobić pracę domową sama. Znowu! - mruknęła.
-Och. - szepnąłem i pogłaskałem ją po włosach. - Nie przyszedł? Mogę Ci pomóc. - powiedziałem, całując ją w nos. - Kocham Cię. - wyszeptałem w jej włosy. - Już nigdy więcej nie pozwolę Ci odejść.
-Jesteś głupi. Siedzimy tu już godziny, Harry. Nikt nie... - jęknął Louis, ale wiedziałem, że mam rację.
-Zamknij się! Widzisz? - przerwałem mu, wskazując na gościa, który stał przed jej domem.
-Harry! - krzyknął Louis, próbując złapać mnie za rękę, ale byłem już po za samochodem.
-Hej! Ty! - krzyknąłem, kiedy wyciągał rękę, żeby zapukać do drzwi.
Mężczyzna odwrócił się i zmarszczył brwi.
-Co Ty robisz? - ponownie krzyknąłem, złapałem go za koszulkę i przycisnąłem do ściany.
-To nie... - próbował coś powiedzieć, lekko dysząc, ale mu przerwałem.
-Posłuchaj mnie. Ona jest moją dziewczyną. Nie wracaj tu nigdy, albo ja... Będę... - mruknąłem, a Louis złapał mnie za rękę.
-Puść go. - wymamrotał. Spojrzałem na chłopaka i puściłem go.
-Sorry... Po prostu... em... Nie wracaj więcej, okej? - powiedziałem i niezręcznie poklepałem go po ramieniu. Przeczesał dłonią włosy i odszedł.
-Harry, chodźmy do domu. Ty i [T.I] zerwaliście miesiąc temu. Nadszedł czas aby przejść dalej, nie możesz o tym myśleć. - powiedział Louis. Potrząsnąłem głową.
-Możesz iść. Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to koniec. - mruknąłem, a Lou pokręcił głową i wzruszył ramionami. - Idź. - powtórzyłem. Usiadłem, opierając się plecami o jej drzwi.
Jak to się stało? Jak to możliwe? Obiecaliśmy sobie, że będziemy razem na zawsze. I złamaliśmy obietnicę. Nie mogę zapomnieć naszych wspólnych wspomnień, naszych śmiechów, naszych pocałunków, naszych wspólnych nocy. Nie ma światła na końcu tego tunelu. Wydawało się, że to będzie trwało wiecznie, nie widziałem końca. Kiedy to uczucie odeszło? Czy kiedykolwiek będę wolny? Czy kiedykolwiek przestanę Cię kochać? Nagle [T.I] otworzyła drzwi, a ja wpadłem do jej mieszkania.
-Harry! - krzyknęła.
-Cześć. - mruknąłem i spojrzałem na nią. Kiedy ją ujrzałem, świat przestał się obracać, a czas stanął w miejscu. Moja miłość. Nie chcę niczego więcej, tylko chcę dostać szansę aby trzymać ją w ramionach, kochać ją, całować. Po prostu być z nią.
-Harry, co Ty tu robisz? - westchnęła, oddychając głęboko. Nadal siedziałem na ziemi, patrząc na nią.
-Przepraszam. - wymamrotałem, próbując wstać.
-Harry, odejdź. - szepnęła i zwróciła wzrok na ziemię. Pokręciłem głową.
-Nie... Nie zamierzam. Wszystko w porządku? - spytałem i złapałem ją za podbródek.
-Nie rób tak. - wyszeptała, patrząc na mnie, w jej oczach były łzy.
-O nie. Nie płacz. - powiedziałem i wytarłem łzę, która spływała po jej policzku.
-Po co przyszedłeś? - rozpłakała się.
-Tęskniłem. - szepnąłem. - Nie potrafię się pozbierać. Dni mijają jak lata, bez Ciebie.
-Proszę, przestań. To koniec. - powiedziała. Pokręciłem głową i złapałem ją za ręce.
-Nie mów tak. - przysunąłem się do niej bliżej.
-Harry... - mruknęła ostrzegawczo.
-Co? - wyszeptałem. Milimetry dzieliły nasze usta, a motyle ponownie latały w moim brzuchu.
-Nie rób tego. - odetchnęła, a ja poczułem ten znajomy, truskawkowy zapach jej błyszczyka.
-Czego? - dokuczałem, w porę owijając ręce wokół jej talii, żeby nie uciekła. Ona tylko pokręciła głową, a ja delikatnie przyłożyłem swoje usta do jej. Położyłem ręce na jej policzkach. Zbliżyłem się, aż w końcu poczułem to, czego brakowało mi przez ten długi czas. Moje ciało, moje wnętrzności o mało nie eksplodowały, kiedy oddała pocałunek. Jej ręce krążyły po mojej głowie, przeczesując loki. Kiedy oderwała się ode mnie, spojrzała na mnie, a w jej oczach można było wyczytać zmieszanie, strach i... Miłość. Dyszałem. Mój oddech nie był równomierny. A jej, jakby przebiegła dość długi maraton. Oparłem się z powrotem o ścianę, próbując opanować siebie i moje wstrząśnięte ciało.
-Nie powinieneś...
Protestowała, ale ja poderwałem się, zbliżyłem nasze ciała i znów ją pocałowałem.
-Nie rób... - krzyknęła w połowie pocałunku, ale nie pozwoliłem jej odejść.
-Kocham Cię. - szepnąłem w jej usta.
Popatrzyła na mnie swoimi jasnymi oczami i uśmiechnęła się.
-Też Cię kocham. - wymamrotała i schowała twarz w moim torsie. Pogłaskałem ją po plecach i pocałowałem w szyję.
-Moja piękna, najpiękniejsza dziewczyna. Kocham Cię tak bardzo, jak daleko jest Księżyc, jak daleko jest Jowisz, jak daleko jest Słońce...
-Kocham Cię bardziej. - przerwała mi z uśmiechem. A jej uśmiech był najpiękniejszy na świecie. Nie widziałem jaśniejszego. Kochałem go całym sercem. Zostaliśmy już razem, znów trzymałem ją w swoich ramionach i znów było idealnie.
-Czekałam na mojego kolegę z klasy, Peter'a, ale nie przyszedł. Myślę, że muszę zrobić pracę domową sama. Znowu! - mruknęła.
-Och. - szepnąłem i pogłaskałem ją po włosach. - Nie przyszedł? Mogę Ci pomóc. - powiedziałem, całując ją w nos. - Kocham Cię. - wyszeptałem w jej włosy. - Już nigdy więcej nie pozwolę Ci odejść.
czwartek, 9 maja 2013
#15 Liam
-Z kim obchodzisz Walentynki? - wypalił nagle Liam.
-Z nikim. - odpowiedziałaś.
-Mogę Cię gdzieś zabrać? - zapytał.
-Jasne, dlaczego nie?
-Załóż sukienkę. Pięknie na Tobie wyglądają. - powiedział chłopak tym samym sprawiając, że się zarumieniłaś.
*Walentynki*
Masz na sobie czerwoną sukienkę, a włosy ładnie spięte. Lekki makijaż, w tym czerwona szminka.
-Wyglądasz niesamowicie! Szybko, Liam czeka na Ciebie na dole. - powiedziała Twoja mama uśmiechając się od ucha do ucha.
-Dzięki mamo. Paa - pocałowałaś ją w policzek.
Zeszłaś po schodach i założyłaś swoje czerwone szpilki. Wyglądałaś fantastycznie!
-Wow, [T.I.]! Pięknie wyglądasz. - powiedział Liam.
-Dzięki - odpowiedziałaś z uśmiechem.
*w restauracji*
Weszliście do pomieszczenia, w którym nikogo nie było. Tylko Wy dwoje i pracownicy. Wszędzie rozsypane były płatki kwiatów i świece. Żadnego sztucznego światła, tylko świece. Cudownie. Usiedliście przy stoliku.
-Więc, co byś chciała zjeść? - spytał chłopak.
-[T. ulub. jedz.] - odpowiedziałaś uśmiechnięta.
Podeszła do Was miła kelnerka i złożyliście zamówienie. Po kilkunastu minutach dostaliście je i zaczęliście jeść ze smakiem.
*po zjedzeniu*
-Muszę Ci coś powiedzieć - zaczął niepewnie brunet.
-Okej. Po prostu powiedz. - zachęciłaś go, widząc jego lekkie zmieszanie.
-Kocham Cię. - powiedział chłopak patrząc w Twoje przepiękne oczy.
-To normalne w przyjaźni, Liam. Też Cię kocham, mój najlepszy przyjacielu! - odpowiedziałaś chichocząc.
-Nie, nie w ten sposób. Kocham Cię... Ale nie jako najlepszą przyjaciółkę. Chcę, żebyś była moja, tylko moja.
-N-na prawdę? - byłaś w szoku. Twój najlepszy przyjaciel właśnie wyznał Ci miłość i to nie taką przyjacielską miłość. A Ty... A Ty też... Kochałaś go od dziecka.
-Tak. Kiedy Cię pierwszy raz spotkałem... - przerwał, żeby się zaśmiać - Heh, to dziwne i możesz pomyśleć, że głupie i naiwne, ale... Ale kiedy Cię pierwszy raz spotkałem pokochałem Cię bardziej niż cokolwiek, kogokolwiek innego. Jesteś miła, słodka, zabawna. Zawsze zrozumiesz. Chciałbym, żebyś była moja. - Liam złapał Cię za rękę.
-Aww. Wiesz, ja czuję to samo. Czekałam na ten dzień, aż w końcu nadszedł. Nie wiesz jak bardzo Cię kocham. - wyznałaś rumieniąc się.
-Będziesz moją dziewczyną? - zapytał Liam uśmiechając się.
-Tak, oczywiście!
To był najlepszy dzień w Twoim życiu. Podeszła do Was kelnerka. Trzymała w ręce ogromny bukiet kwiatów, a w nim czekoladki.
-To dla Ciebie kochanie. - powiedział Liam biorąc od kelnerki bukiet i wręczając go Tobie.
-Dziękuję Liam.
Chłopak wstał i podszedł do Ciebie. Trzymając Twoją rękę ''wyciągnął'' Cię ze stolika. Brunet pochylił się i pocałował Cię namiętnie. To był Twój pierwszy pocałunek i mile udany.
-Kocham Cię Liam - wyszeptałaś.
-Kocham Cię bardziej - odpowiedział równie cicho i mocno Cię przytulił
Były to najlepsze Walentynki w Twoim życiu!
wtorek, 2 kwietnia 2013
#14 Harry
Zauważasz Harry'ego, jak spaceruje na końcu Twojej ulicy. Nigdy nie był u Ciebie, więc podbiegasz do niego, z zamiarem zaproszenia. Szedł do Ciebie tyłem, więc cicho podbiegłaś i wskoczyłaś mu na plecy.
-Cześć kochanie!
-Ahh! Przestraszyłaś mnie! - zaśmiał się.
-Wiem! Dlatego to zrobiłam! Mięczaku!
-O, na prawdę?
Chwycił Cię w pasie i przerzucił przez ramię. Byłaś do góry nogami i nie mogłaś się uwolnić.
-Boże, Harry, puść mnie!
-Nigdy! To Twoja kara!
Chłopak mocno Cię trzymał i szedł do Twojego domu.
-Harry! Postaw mnie! - śmiałaś się głośno.
-Może później!
-Harry! Już! Zabiję Cię!
-Ale Ty sama wskoczyłaś mi na plecy i czy to moja wina, że zostałaś w takiej, a nie innej pozycji? - zaśmiał się.
-Nieee! Sam mnie chwyciłeś i przerzuciłeś!
W końcu dotarliście pod dom, a Harry postawił Cię na trawie. Usiedliście razem i spojrzałaś mu w oczy, po czym ''szturchnęłaś'' jego nos. Uśmiechnął się i zrobił to samo.
-Kocham Cię bardzo! - powiedziałaś.
-Widzę, ale ja kocham Cię bardziej!
-Tak, tak. Ja kocham Cię bardziej!
-Ale ja kocham Cię bardziej, niż Niall kocha jedzenie.
-Awwww.
Przytuliłaś się do Harry'ego, a on Cię pocałował. Uśmiechnęłaś się i owinęłaś ramiona wokół niego. Jesteście tak w sobie zakochani, że praktycznie ślepi na wszystko dookoła. Widzicie tylko siebie i nikogo więcej.
-Cześć kochanie!
-Ahh! Przestraszyłaś mnie! - zaśmiał się.
-Wiem! Dlatego to zrobiłam! Mięczaku!
-O, na prawdę?
Chwycił Cię w pasie i przerzucił przez ramię. Byłaś do góry nogami i nie mogłaś się uwolnić.
-Boże, Harry, puść mnie!
-Nigdy! To Twoja kara!
Chłopak mocno Cię trzymał i szedł do Twojego domu.
-Harry! Postaw mnie! - śmiałaś się głośno.
-Może później!
-Harry! Już! Zabiję Cię!
-Ale Ty sama wskoczyłaś mi na plecy i czy to moja wina, że zostałaś w takiej, a nie innej pozycji? - zaśmiał się.
-Nieee! Sam mnie chwyciłeś i przerzuciłeś!
W końcu dotarliście pod dom, a Harry postawił Cię na trawie. Usiedliście razem i spojrzałaś mu w oczy, po czym ''szturchnęłaś'' jego nos. Uśmiechnął się i zrobił to samo.
-Kocham Cię bardzo! - powiedziałaś.
-Widzę, ale ja kocham Cię bardziej!
-Tak, tak. Ja kocham Cię bardziej!
-Ale ja kocham Cię bardziej, niż Niall kocha jedzenie.
-Awwww.
Przytuliłaś się do Harry'ego, a on Cię pocałował. Uśmiechnęłaś się i owinęłaś ramiona wokół niego. Jesteście tak w sobie zakochani, że praktycznie ślepi na wszystko dookoła. Widzicie tylko siebie i nikogo więcej.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
#13 Liam
Był już wieczór, a Ty od rana masz zły dzień. Z naprawdę wielkich nudów, weszłaś na Twitter'a i napisałaś co czujesz. Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi. Twoja mama poszła otworzyć, a po chwili w Twoim pokoju pojawił się Liam z kwiatami i czekoladkami i powiedział:
-Widziałem Twojego tweeta. I nie martw się. Jutro będzie lepiej, pamiętaj.
-Aww, dziękuję. Ale przecież masz próby, musisz wracać. Nic mi...
-Chodź ze mną. - przerywa Ci i chwyta za rękę.
-Co? Ale...
-No chodź.
-Gdzie idziemy?
-Do raju! Haha, żartuję... To niespodzianka!
Wybiegliście z domu, na wychodne mówiąc Twojej mamie, że Liam Cię gdzieś zabiera i wsiedliście do samochodu. Chłopak pogrzebał w schowku i wyjął z niego jakąś chustkę, którą przewiązał Ci oczy. Nie jechaliście długo. Kiedy samochód się zatrzymał brunet wysiadł pierwszy, a Ty po omacku szukałaś klamki. O mało co nie wypadłaś z auta, bo gdy się nachylałaś, Liam otwierał Ci drzwi. Wziął Cię za rękę i poprowadził gdzieś. Zapytałaś go:
-Więc gdzie jesteśmy?
A on odpowiedział:
-Jesteśmy... TUTAJ!
Sprawnie zdjął Ci opaskę z oczu. Rozejrzałaś się. Byliście na prywatnej plaży. Dalej, na piasku było rozpalone ognisko. Płomienie tańczyły na tle granatowego nieba i małych falach.
-NIESPODZIANKA! Kocham Cię! - uśmiechnęłaś się szeroko, a Liam pocałował Cię w czoło.

-Widziałem Twojego tweeta. I nie martw się. Jutro będzie lepiej, pamiętaj.
-Aww, dziękuję. Ale przecież masz próby, musisz wracać. Nic mi...
-Chodź ze mną. - przerywa Ci i chwyta za rękę.
-Co? Ale...
-No chodź.
-Gdzie idziemy?
-Do raju! Haha, żartuję... To niespodzianka!
Wybiegliście z domu, na wychodne mówiąc Twojej mamie, że Liam Cię gdzieś zabiera i wsiedliście do samochodu. Chłopak pogrzebał w schowku i wyjął z niego jakąś chustkę, którą przewiązał Ci oczy. Nie jechaliście długo. Kiedy samochód się zatrzymał brunet wysiadł pierwszy, a Ty po omacku szukałaś klamki. O mało co nie wypadłaś z auta, bo gdy się nachylałaś, Liam otwierał Ci drzwi. Wziął Cię za rękę i poprowadził gdzieś. Zapytałaś go:
-Więc gdzie jesteśmy?
A on odpowiedział:
-Jesteśmy... TUTAJ!
Sprawnie zdjął Ci opaskę z oczu. Rozejrzałaś się. Byliście na prywatnej plaży. Dalej, na piasku było rozpalone ognisko. Płomienie tańczyły na tle granatowego nieba i małych falach.
-NIESPODZIANKA! Kocham Cię! - uśmiechnęłaś się szeroko, a Liam pocałował Cię w czoło.

#12 Niall
-Kochanie, co się stało? - spytałam po raz trzeci, kiedy wróciłam od mojej mamy.
-Mamusiu... Ja widziałem... Widziałem tatusia i on... - mówił mały pociągając nosem, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-On całował inną panią... - powiedział, a ja czułam, jak serce mocno mi wali. I to nie ze szczęścia. Jak było kiedyś.
-Kochanie, pewnie widziałeś kogoś kto wygląda jak tatuś. - zaczęłam, próbując wyrzucić te ohydne myśli z jego małej główki. Miał tylko pięć lat, nie potrzebował w życiu takich problemów.
Niall wrócił późno, Jake już spał, a ja udawałam. Rano wyszedł bardzo wcześnie, więc nie spotkaliśmy się ''twarzą w twarz''. Nie wiem co zrobiłam źle, czym sobie na to zasłużyłam.
-Ale mamusiu, oni byli w Twoim pokoju. - powiedział następnego dnia mały, a ja nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Kilka łez poleciało z moich oczu.
-Nie kochanie, kocham Twojego tatusia bardzo, a on kocha mnie, nigdy nie mógłby czegoś takiego zrobić. - starałam się go przekonać, a on otarł moje łzy.
-Czy tatuś mnie już nie kocha? - zapytał, a moje serce po prostu się złamało. Jake był syneczkiem tatusia i zawsze świetnie się dogadywali, rozmawiali ze sobą jak nikt inny. Wychodzili razem, kiedy tylko mieli okazję, oglądali filmy, budowali przeróżne rzeczy z klocków, ale ostatnio Niall nie był chłodny tylko wobec mnie, ale też wobec Jake'a.
-Oczywiście, że Cię kocham Jackie. - usłyszałam za mną Niall'a, ale nie odważyłam się odwrócić. Starałam się opanować i pocałowałam Jake'a w czółko.
-Kochanie, czas do łóżka. - powiedziałam, a mały kiwnął główką. Utuliłam go pod kołdrą i przeczytałam bajeczkę. Zaraz przyszedł do nas Niall.
Chłopiec szybko zasnął, poszłam do naszego pokoju.
-[T.I] przysię... - zaczął, ale uniosłam rękę, żeby przestał mówić.
Łzy spływały mi po policzkach, otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć.
-Chcę widzieć Ciebie i Twoje rzeczy spakowane jutro po południu. - wyszeptałam, nie mając energii, żeby krzyczeć. Patrzył na mnie czerwonymi, podpuchniętymi oczami, starając się bronić, ale pokręciłam głową.
-Spieprzyłeś to, Niall. - powiedziałam po prostu.
-Przepraszam. - mówił przez płacz.
Zwróciłam wzrok na podłogę i wyszłam do toalety, zamykając za sobą drzwi. Zsunęłam się po nich na podłogę płacząc i płacząc i nie dbając o to czy Niall mnie słyszy, czy nie. Nie chcę go stracić, kocham go do cholery! Ale nie mogę zatrzymać go w moim życiu, jest zły dla mnie i dla Jake'a, ale także dla tej małej dziecinki, która, o czym dowiedziałam się nie dawno, rośnie w moim brzuchu.

-Mamusiu... Ja widziałem... Widziałem tatusia i on... - mówił mały pociągając nosem, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-On całował inną panią... - powiedział, a ja czułam, jak serce mocno mi wali. I to nie ze szczęścia. Jak było kiedyś.
-Kochanie, pewnie widziałeś kogoś kto wygląda jak tatuś. - zaczęłam, próbując wyrzucić te ohydne myśli z jego małej główki. Miał tylko pięć lat, nie potrzebował w życiu takich problemów.
Niall wrócił późno, Jake już spał, a ja udawałam. Rano wyszedł bardzo wcześnie, więc nie spotkaliśmy się ''twarzą w twarz''. Nie wiem co zrobiłam źle, czym sobie na to zasłużyłam.
-Ale mamusiu, oni byli w Twoim pokoju. - powiedział następnego dnia mały, a ja nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Kilka łez poleciało z moich oczu.
-Nie kochanie, kocham Twojego tatusia bardzo, a on kocha mnie, nigdy nie mógłby czegoś takiego zrobić. - starałam się go przekonać, a on otarł moje łzy.
-Czy tatuś mnie już nie kocha? - zapytał, a moje serce po prostu się złamało. Jake był syneczkiem tatusia i zawsze świetnie się dogadywali, rozmawiali ze sobą jak nikt inny. Wychodzili razem, kiedy tylko mieli okazję, oglądali filmy, budowali przeróżne rzeczy z klocków, ale ostatnio Niall nie był chłodny tylko wobec mnie, ale też wobec Jake'a.
-Oczywiście, że Cię kocham Jackie. - usłyszałam za mną Niall'a, ale nie odważyłam się odwrócić. Starałam się opanować i pocałowałam Jake'a w czółko.
-Kochanie, czas do łóżka. - powiedziałam, a mały kiwnął główką. Utuliłam go pod kołdrą i przeczytałam bajeczkę. Zaraz przyszedł do nas Niall.
Chłopiec szybko zasnął, poszłam do naszego pokoju.
-[T.I] przysię... - zaczął, ale uniosłam rękę, żeby przestał mówić.
Łzy spływały mi po policzkach, otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć.
-Chcę widzieć Ciebie i Twoje rzeczy spakowane jutro po południu. - wyszeptałam, nie mając energii, żeby krzyczeć. Patrzył na mnie czerwonymi, podpuchniętymi oczami, starając się bronić, ale pokręciłam głową.
-Spieprzyłeś to, Niall. - powiedziałam po prostu.
-Przepraszam. - mówił przez płacz.
Zwróciłam wzrok na podłogę i wyszłam do toalety, zamykając za sobą drzwi. Zsunęłam się po nich na podłogę płacząc i płacząc i nie dbając o to czy Niall mnie słyszy, czy nie. Nie chcę go stracić, kocham go do cholery! Ale nie mogę zatrzymać go w moim życiu, jest zły dla mnie i dla Jake'a, ale także dla tej małej dziecinki, która, o czym dowiedziałam się nie dawno, rośnie w moim brzuchu.

sobota, 30 marca 2013
#11 All
N: Szczęśliwego dnia Świętego Patryka!!!
Z: *budzi się i patrzy na zegarek* Idź z tym w cholerę Niall.
Lo: Zamknij się, jest 4 rano, muszę się wyspać, ten sen jest mi potrzebny na urodę.
N: Nie ma czasu na sen, to moje ulubione święto!
H: Musimy to przeżywać, bo jesteś Irlandczykiem. Czego jeszcze chcesz?
Li: Wypij dzisiaj rano sok, a nie piwo, proszę Cię.
N: Dzisiaj trzeba dużo wypić.
Lo: Da fuq? Powiedz o co Ci chodzi.
N: Hey hey, ruszajcie się!
Lo: A ja serio, nigdy nie potrafię Cię zrozumieć.
H: Po co ludzie wychodzą już na zewnątrz?
Li: Myślę, że polują na krasnoludki.
Z: *chwyta Niall'a i popycha go przed okno* Macie tutaj krasnoludka!
N: Co Ty robisz?!
Z: Mszczę się, za tak wczesną pobudkę.
Ludzie: Patrzcie tam! Mają tam masę krasnoludków!
Lo: Czekaj, czekaj.
Z: Nie, nie, nie, ja tylko żartowałem, jestem zabawny, śmiejcie się razem ze mną.
Ludzie: *wyciągają widły*
H: Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe.
Ludzie: *rzucają cegłami i kamieniami w okno*
Li: O mój Boże, o mój Boże, zamknij to, zostawcie to!
Ludzie: Oddajcie blond krasnoludka, a nikt nie zostanie ranny!
Lo: Dobrze, proszę bardzo, macie tu go.
Z: Nie oddamy go! Musimy mieć plan...
H: Dlaczego nie mogłeś być Azjatą, Polakiem czy coś...?
N: Ludzie, patrzcie. *robi tęcze*
Lo: Gdzie, do diabła, prowadzi ta tęcza?
Li: OMG, na prawdę jesteś krasnoludkiem, to wiele wyjaśnia.
N: Przepraszam, nigdy nie mówiłem.
H: Dobra, to czas spowiedzi... Jestem w 3/4 części siebie, czarny.
Z: Poprowadziłem ukraiński bunt, dzięki któremu nie było dyktatora.
Lo: What the fu...
N: Dobrze, śledźcie tęczę.

_____________________________________________________________________________________________
Haha, no taki inny, dziwny jakiś ;D
xD
Z: *budzi się i patrzy na zegarek* Idź z tym w cholerę Niall.
Lo: Zamknij się, jest 4 rano, muszę się wyspać, ten sen jest mi potrzebny na urodę.
N: Nie ma czasu na sen, to moje ulubione święto!
H: Musimy to przeżywać, bo jesteś Irlandczykiem. Czego jeszcze chcesz?
Li: Wypij dzisiaj rano sok, a nie piwo, proszę Cię.
N: Dzisiaj trzeba dużo wypić.
Lo: Da fuq? Powiedz o co Ci chodzi.
N: Hey hey, ruszajcie się!
Lo: A ja serio, nigdy nie potrafię Cię zrozumieć.
H: Po co ludzie wychodzą już na zewnątrz?
Li: Myślę, że polują na krasnoludki.
Z: *chwyta Niall'a i popycha go przed okno* Macie tutaj krasnoludka!
N: Co Ty robisz?!
Z: Mszczę się, za tak wczesną pobudkę.
Ludzie: Patrzcie tam! Mają tam masę krasnoludków!
Lo: Czekaj, czekaj.
Z: Nie, nie, nie, ja tylko żartowałem, jestem zabawny, śmiejcie się razem ze mną.
Ludzie: *wyciągają widły*
H: Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe.
Ludzie: *rzucają cegłami i kamieniami w okno*
Li: O mój Boże, o mój Boże, zamknij to, zostawcie to!
Ludzie: Oddajcie blond krasnoludka, a nikt nie zostanie ranny!
Lo: Dobrze, proszę bardzo, macie tu go.
Z: Nie oddamy go! Musimy mieć plan...
H: Dlaczego nie mogłeś być Azjatą, Polakiem czy coś...?
N: Ludzie, patrzcie. *robi tęcze*
Lo: Gdzie, do diabła, prowadzi ta tęcza?
Li: OMG, na prawdę jesteś krasnoludkiem, to wiele wyjaśnia.
N: Przepraszam, nigdy nie mówiłem.
H: Dobra, to czas spowiedzi... Jestem w 3/4 części siebie, czarny.
Z: Poprowadziłem ukraiński bunt, dzięki któremu nie było dyktatora.
Lo: What the fu...
N: Dobrze, śledźcie tęczę.

_____________________________________________________________________________________________
Haha, no taki inny, dziwny jakiś ;D
xD
niedziela, 17 lutego 2013
Niall #11
Minęło trochę czasu odkąd ostatni raz widziałam swojego irlandzkiego skarba. Usiadłam na kanapie w mieszkaniu mając nadzieję, że przyjdzie on dzisiaj, na Walentynki. Choć dobrze wiedziałam, że nie może. Z mojej kieszeni wydobył się dźwięk SMS'a. Wyciągnęłam telefon i przeczytałam wiadomość. Była od niego. Napisał, żebym popatrzyła przez okno. Podbiegłam szybko do okna. Nie widziałam nic, co przykułoby moją uwagę. Tylko niebo, ulicę, kilka samochodów i trochę zieleni. Odpisałam mu zdezorientowana.
''Nic nie widzę, tylko ruchliwą, londyńską ulicę i błękitne niebo. Przypomina mi Twoje oczy.''
''Obróć się kochanie''
Dostałam szybką odpowiedź. Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a, jego niebieskie oczy patrzące się na mnie, trzymającego bukiet róż i czekoladki.
-Niall! Jak się tu dostałeś? - mocno go objęłam.
-Przez drzwi. Wciąż mam klucz, który mi dałaś. - uśmiechnął się, a ja znów go przytuliłam. Mocno. - Kochanie?
-Tak? - zapytałam.
-Nie mogę oddychać. - Niall ledwo mówił, więc gdy go puściłam, wziął jak najwięcej powietrza w płuca. - Szczęśliwych Walentynek kochanie. - powiedział okręcając mnie wkoło i dając słodkiego buziaka. - Kocham Cię i bardzo za Tobą tęsknię.
Uśmiechnęłam się równie mocno jak on.
-Też Cię kocham, Niall. - oddałam mu buziaka i razem zjedliśmy czekoladki siedząc na kanapie do końca dnia i oglądając jakąś komedię romantyczną.
''Nic nie widzę, tylko ruchliwą, londyńską ulicę i błękitne niebo. Przypomina mi Twoje oczy.''
''Obróć się kochanie''
Dostałam szybką odpowiedź. Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a, jego niebieskie oczy patrzące się na mnie, trzymającego bukiet róż i czekoladki.
-Niall! Jak się tu dostałeś? - mocno go objęłam.
-Przez drzwi. Wciąż mam klucz, który mi dałaś. - uśmiechnął się, a ja znów go przytuliłam. Mocno. - Kochanie?
-Tak? - zapytałam.
-Nie mogę oddychać. - Niall ledwo mówił, więc gdy go puściłam, wziął jak najwięcej powietrza w płuca. - Szczęśliwych Walentynek kochanie. - powiedział okręcając mnie wkoło i dając słodkiego buziaka. - Kocham Cię i bardzo za Tobą tęsknię.
Uśmiechnęłam się równie mocno jak on.
-Też Cię kocham, Niall. - oddałam mu buziaka i razem zjedliśmy czekoladki siedząc na kanapie do końca dnia i oglądając jakąś komedię romantyczną.
piątek, 15 lutego 2013
Walentynkowy z Harry'm :)
Wracasz do domu w Walentynki po stresującym dniu w pracy. Wchodzisz do swojego apartamentu i widzisz płatki kwiatów prowadzących do łazienki. Idziesz tam i widzisz wannę, wypełnioną po brzegi wodą, czekającą na Ciebie. Zauważasz też małą karteczkę. Sięgasz po nią i czytasz:
''[T.I.], zrelaksuj się. Weź kąpiel i załóż sukienkę. Czekam. Harry xx''
Uśmiechnęłaś się, rozebrałaś i weszłaś do wanny. Rozkoszowałaś się półgodzinnym relaksem. Wyszłaś i poszłaś do swojego pokoju w poszukiwaniu sukienki. Założyłaś piękną, czerwoną niczym te płatki róż na podłodze sukienkę sięgającą wyżej niż kolano. Zrobiłaś sobie makijaż i ułożyłaś włosy. Kiedy wyszłaś z pokoju, okręciły Cię wokół ramiona Harry'ego.
-Cześć kochanie. Szczęśliwych Walentynek. - szepnął całując Cię w policzek.
Zaprowadził Cię do pięknie wystrojonej kuchni, gdzie było naszykowane jedzenie. Uśmiechnęłaś się szeroko. Zjedliście posiłek, a Harry zaczął szykować deser. Po chwili postawił on na stole czekoladowe ciasto. Dokładnie przed Tobą. Uśmiechał się. Spojrzałaś na tą pyszność a tam, białą polewą, napisane było:
''Will you marry me?''
Uniosłaś wzrok ku górze, żeby widzieć twarz Harry'ego. Patrzył na Ciebie pytająco.
-Will you?
Wstałaś i rzuciłaś mu się na szyję. Całowałaś go i całowałaś.
-Szczęśliwych Walentynek. - powiedział ponownie, zakładając na Twój palec prześliczny pierścionek.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Troszkę późno, ale jest :)
''[T.I.], zrelaksuj się. Weź kąpiel i załóż sukienkę. Czekam. Harry xx''
Uśmiechnęłaś się, rozebrałaś i weszłaś do wanny. Rozkoszowałaś się półgodzinnym relaksem. Wyszłaś i poszłaś do swojego pokoju w poszukiwaniu sukienki. Założyłaś piękną, czerwoną niczym te płatki róż na podłodze sukienkę sięgającą wyżej niż kolano. Zrobiłaś sobie makijaż i ułożyłaś włosy. Kiedy wyszłaś z pokoju, okręciły Cię wokół ramiona Harry'ego.
-Cześć kochanie. Szczęśliwych Walentynek. - szepnął całując Cię w policzek.
Zaprowadził Cię do pięknie wystrojonej kuchni, gdzie było naszykowane jedzenie. Uśmiechnęłaś się szeroko. Zjedliście posiłek, a Harry zaczął szykować deser. Po chwili postawił on na stole czekoladowe ciasto. Dokładnie przed Tobą. Uśmiechał się. Spojrzałaś na tą pyszność a tam, białą polewą, napisane było:
''Will you marry me?''
Uniosłaś wzrok ku górze, żeby widzieć twarz Harry'ego. Patrzył na Ciebie pytająco.
-Will you?
Wstałaś i rzuciłaś mu się na szyję. Całowałaś go i całowałaś.
-Szczęśliwych Walentynek. - powiedział ponownie, zakładając na Twój palec prześliczny pierścionek.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Troszkę późno, ale jest :)
sobota, 2 lutego 2013
Imaginy z gifami #2
1.
Gdy po dłuższym czasie nie widzenia się, Niall widzi jak przytula i chce Cię pocałować inny chłopak:

2.
R: No to powiedzcie coś o Waszych miłościach.
Lou: Tak Zayn, powiedz nam coś.
Z:

L: No co się śmiejesz? Opowiedz nam coś o [T.I.]
Z: Zamknij się.

L: On się wstydzi.
Z: Zamknij się.

R: *do kamerzysty* Mamy na zapleczu kilka lusterek?
Z: No więc ona jest piękna, śliczna, słodka, nazywa się [T.I.], chciałem jej wyznać miłość i właśnie to zrobię, kocham Cię [T.I.], jesteś amaZayn, kocham jak się uśmiechasz.

L: I jak tańczy.
Z: I jak tańczysz.

3.
Kiedy pokazujesz się chłopakom w nowym, sexownym bikini
4.
Chłopcy robiący sobie zdjęcia, które specjalnie dla Ciebie wysyłają, żeby zrobić Ci prezent

5.
Kiedy menager Taylor, poinformował, że napisała ona piosenkę o Harrym:
Directioner (na czele z Joe Jonasem :D ) :
6. Tańczący chłopcy na Twojej imprezie urodzinowej:

7. Widzisz Niall'a leżącego na podłodze i próbującego robić pompki. Chłopak Cię zauważa i mówi: ''Chodź tu, potrzebuję trochę motywacji''. Położyłaś się pod nim na plecach, a on całował Cię za każdym razem, kiedy znajdował się na dole.

8. Harry próbuje mrugać do Ciebie:

9. N: ''Facet, odczep się, okay, ona jest moja.'':

10. Liam, czekający aż do niego przyjdziesz i obok niego usiądziesz:
Gdy po dłuższym czasie nie widzenia się, Niall widzi jak przytula i chce Cię pocałować inny chłopak:

2.
R: No to powiedzcie coś o Waszych miłościach.
Lou: Tak Zayn, powiedz nam coś.
Z:

L: No co się śmiejesz? Opowiedz nam coś o [T.I.]
Z: Zamknij się.

L: On się wstydzi.
Z: Zamknij się.

R: *do kamerzysty* Mamy na zapleczu kilka lusterek?
Z: No więc ona jest piękna, śliczna, słodka, nazywa się [T.I.], chciałem jej wyznać miłość i właśnie to zrobię, kocham Cię [T.I.], jesteś amaZayn, kocham jak się uśmiechasz.

L: I jak tańczy.
Z: I jak tańczysz.

3.
Kiedy pokazujesz się chłopakom w nowym, sexownym bikini
4.
Chłopcy robiący sobie zdjęcia, które specjalnie dla Ciebie wysyłają, żeby zrobić Ci prezent

5.
Kiedy menager Taylor, poinformował, że napisała ona piosenkę o Harrym:
Directioner (na czele z Joe Jonasem :D ) :

6. Tańczący chłopcy na Twojej imprezie urodzinowej:

7. Widzisz Niall'a leżącego na podłodze i próbującego robić pompki. Chłopak Cię zauważa i mówi: ''Chodź tu, potrzebuję trochę motywacji''. Położyłaś się pod nim na plecach, a on całował Cię za każdym razem, kiedy znajdował się na dole.

8. Harry próbuje mrugać do Ciebie:

9. N: ''Facet, odczep się, okay, ona jest moja.'':

10. Liam, czekający aż do niego przyjdziesz i obok niego usiądziesz:
Harry #10
Było to lato, najlepszy okres w roku. Słońce wschodziło i swoim blaskiem witało całe miasto. Niebo było czysto niebieskie, ptaki latały nad głowami przechodniów. Na plaży wiał lekki wiatr, zmieszany z letnim powietrzem, a fale rozbijały się o brzeg. Tak, to był bez dwóch zdań najlepszy okres w roku, ale niestety w tym roku nie był on bardzo dobry. Twój kochany Harry Styles był w trasie. To był pierwszy raz, kiedy wyjechał w lecie. Ty i Harry kochaliście lato, to była Wasza najlepsza pora roku. Pora, kiedy możecie odpocząć, zrelaksować się, kiedy możecie pójść na plażę. Powspominać. Pora, kiedy na prawdę się zakochałaś. To właśnie zdarzyło się latem, ubiegłego roku.
Siedziałaś na plaży, gorące słońce promieniało na Twojej lekko opalonej twarzy. Na oczach miałaś okulary przeciwsłoneczne, których kolor pięknie kontrastował z Twoją karnacją. To trudne uwierzyć, że dzisiaj, właśnie tego dnia, zakochasz się i to nie zwyczajnie się zakochasz, zakochasz się pierwszy raz w kimś kogo na prawdę kochasz. W miłości Twojego życia. Rozmyślałaś sobie nad wszystkim gdy nagle poczułaś, że frisbee uderza o Twoją nogę.
-Au! - krzyknęłaś.
-O mój... Przepraszam! Nie chciałem.
Ściągnęłaś swoje okulary odsłaniając oczy.
-Przepraszam. Będę bardziej ostrożny.
Odrzuciłaś mu frisbee podczas gdy on się roześmiał.
-Ok, w porządku.
Uśmiechnęłaś się do chłopaka ze wspaniałymi szmaragdowo-zielonymi oczami i kręconymi, brązowymi włosami.
-Chcesz się do nas przyłączyć? - zapytał wskazując na resztę chłopców.
-Harry skończ flirtować i racz przynieść tu swój tyłek! - usłyszałaś krzyk jakiegoś chłopaka.
-Sekunda Louis! - odpowiedział lokowaty.
Spojrzał na Ciebie proszącym wzrokiem. Nie mogłaś mu nie ulec. Wstałaś i poszłaś razem z Harrym do jego czwórki znajomych, żeby zagrać. Grało Wam się bardzo miło i przyjemnie, ci chłopcy byli na prawdę świetnym towarzystwem na nudne dni. Po kilku godzinach rozmów i grania spokojnie mogłaś nazwać ich swoimi przyjaciółmi.
Tęsknisz za Harrym. Łzy spływały po Twojej twarzy na samo wspomnienie o tamtym lecie. Dlaczego nie można cofnąć czasu, dlaczego nie możesz tam wrócić... Trzasnęły drzwi, a Ty zerwałaś się z kanapy ze strachu. Kto to może być? Złapałaś za miotłę stojącą w rogu, gotowa do obrony.
-H-halo? Kto tam? J-jestem uzbrojona! - krzyczałaś.
Usłyszałaś śmiech i nagle ktoś zasłonił Ci oczy dłońmi.
-Ktoś Ty?
Zanim zdążyłaś zdjąć te ręce z twarzy (kogokolwiek one były), ten ktoś odwrócił Cię i namiętnie pocałował. Wiedziałaś kto to był, tylko jedna osoba całuje w taki sposób. Tylko on obejmuje Cię czule w talii, a jego usta smakują jak słodkie truskawki. To Harry. To był Harry!
-Harry! - krzyknęłaś i rzuciłaś mu się w ramiona.
-Tęskniłem za mocno. - uśmiechnął się.
-Jak się tu dostałeś? - spytałaś.
-Zostawiłaś uchylone okno w kuchni, a na blacie klucze. Następnym razem uważaj kochanie.
-O matko... - przestraszyłaś się.
-Ale w sumie, miałaś szczęście. Tylko proszę Cię, nie rób tak więcej, bo od teraz będę się martwił jeszcze bardziej. - zaśmiał się.
-Bo widzisz... Ja tak bardzo tęskniłam, byłam taka...
-Oj, kocham Cię!
I znów Cię słodko pocałował.
THE END :)
Siedziałaś na plaży, gorące słońce promieniało na Twojej lekko opalonej twarzy. Na oczach miałaś okulary przeciwsłoneczne, których kolor pięknie kontrastował z Twoją karnacją. To trudne uwierzyć, że dzisiaj, właśnie tego dnia, zakochasz się i to nie zwyczajnie się zakochasz, zakochasz się pierwszy raz w kimś kogo na prawdę kochasz. W miłości Twojego życia. Rozmyślałaś sobie nad wszystkim gdy nagle poczułaś, że frisbee uderza o Twoją nogę.
-Au! - krzyknęłaś.
-O mój... Przepraszam! Nie chciałem.
Ściągnęłaś swoje okulary odsłaniając oczy.
-Przepraszam. Będę bardziej ostrożny.
Odrzuciłaś mu frisbee podczas gdy on się roześmiał.
-Ok, w porządku.
Uśmiechnęłaś się do chłopaka ze wspaniałymi szmaragdowo-zielonymi oczami i kręconymi, brązowymi włosami.
-Chcesz się do nas przyłączyć? - zapytał wskazując na resztę chłopców.
-Harry skończ flirtować i racz przynieść tu swój tyłek! - usłyszałaś krzyk jakiegoś chłopaka.
-Sekunda Louis! - odpowiedział lokowaty.
Spojrzał na Ciebie proszącym wzrokiem. Nie mogłaś mu nie ulec. Wstałaś i poszłaś razem z Harrym do jego czwórki znajomych, żeby zagrać. Grało Wam się bardzo miło i przyjemnie, ci chłopcy byli na prawdę świetnym towarzystwem na nudne dni. Po kilku godzinach rozmów i grania spokojnie mogłaś nazwać ich swoimi przyjaciółmi.
Tęsknisz za Harrym. Łzy spływały po Twojej twarzy na samo wspomnienie o tamtym lecie. Dlaczego nie można cofnąć czasu, dlaczego nie możesz tam wrócić... Trzasnęły drzwi, a Ty zerwałaś się z kanapy ze strachu. Kto to może być? Złapałaś za miotłę stojącą w rogu, gotowa do obrony.
-H-halo? Kto tam? J-jestem uzbrojona! - krzyczałaś.
Usłyszałaś śmiech i nagle ktoś zasłonił Ci oczy dłońmi.
-Ktoś Ty?
Zanim zdążyłaś zdjąć te ręce z twarzy (kogokolwiek one były), ten ktoś odwrócił Cię i namiętnie pocałował. Wiedziałaś kto to był, tylko jedna osoba całuje w taki sposób. Tylko on obejmuje Cię czule w talii, a jego usta smakują jak słodkie truskawki. To Harry. To był Harry!
-Harry! - krzyknęłaś i rzuciłaś mu się w ramiona.
-Tęskniłem za mocno. - uśmiechnął się.
-Jak się tu dostałeś? - spytałaś.
-Zostawiłaś uchylone okno w kuchni, a na blacie klucze. Następnym razem uważaj kochanie.
-O matko... - przestraszyłaś się.
-Ale w sumie, miałaś szczęście. Tylko proszę Cię, nie rób tak więcej, bo od teraz będę się martwił jeszcze bardziej. - zaśmiał się.
-Bo widzisz... Ja tak bardzo tęskniłam, byłam taka...
-Oj, kocham Cię!
I znów Cię słodko pocałował.
THE END :)
wtorek, 29 stycznia 2013
Liam #9
Byłaś z chłopakami na kolacji, świętując ich ostatnie ''wyniki'' w pracy. Liam siedział obok Ciebie uśmiechając się od ucha do ucha i rozglądając wokół stołu. Wciąż nie mógł uwierzyć, że dostał takie szczęście, być w największym boysbandzie na świecie z najlepszymi kumplami, których spotkał w swoim życiu. Na dodatek miał Ciebie.
-Byłeś dzisiaj niesamowity, stary! - powiedział Niall między ukąszeniami kawałków jedzenia.
-Dzięki chłopie! - odpowiedział Liam - Ale... Ja tylko chciałem być na bieżąco z Twoim niebiańskim głosem Horan!
Uśmiechnęłaś się, gdy zobaczyłaś rumieńce na policzkach Niall'a. On był tak niepewny siebie, mimo że był niesamowity, a Liam był najsłodszym facetem, zawsze chciał uszczęśliwiać chłopaków, a najbardziej Niall'a, bo niestety on tego częściej potrzebował.
-Czy mogę już przyjąć zamówienie?
Zwróciłaś głowę do blond kelnerki. Chłopcy również na nią spojrzeli, a wręcz gapili się, bo nie było wątpliwości, że dziewczyna była... dobrą kandydatką.
-Cześć miła koleżanko - powiedział Harry - Wezmę... Waszą specjalność - posłał oczko w jej kierunku na co ona uwodzicielsko się uśmiechnęła. Dumnie wypinała swoje piersi, a Ty wiedziałaś gdzie skierowane są wszystkie oczy chłopców.
Schowałaś nos w menu, a Liam powtórzył Twoją czynność. Byłaś zaskoczona, że on również był zachwycony pięknem kobiety przed Tobą. Omiatał ją spojrzeniem w górę i w dół. Była szczupła, idealna. Idealna dla Liam'a Payne'a. Zawsze byłaś świadoma sylwetki swojego ciała, nienawidziłaś jej jednak.
Nie wiedziałaś jak postrzega Cię Liam. Ale wiedziałaś jedno: nie chce Cię.
Byłaś może niewystarczająco chuda dla niego? Nie na tyle ładna? Nie wystarczająco dobra dla Liam'a Payne'a.
Po cichu przeprosiłaś wszystkich i poszłaś do toalety. Miałaś nadzieję, że nikt nie zauważył Twoich łez w oczach. Na szczęście nikogo nie było, mogłaś spokojnie dojść do siebie. Podeszłaś do jednego z kranów i odkręciłaś wodę. Przemyłaś twarz, słone łzy mieszały się z wodą.
Nie płacz. Nie płacz. Nie płacz.
Oczy nie posłuchały poleceń Twojego umysłu, pozwalając aby małe kropelki łez spływały po Twoich policzkach.
Ktoś otwierał drzwi, szybko chwyciłaś za ręcznik papierowy, żeby wytrzeć twarz. Nie chciałaś, żeby ktokolwiek to zobaczył.
-[T.I]? - byłaś zaskoczona, bo rozpoznałaś ten głos.
Po za tym, był on męski. Kto bez powodu wszedł by do damskiej toalety oprócz kobiety?
-Liam, wyjdź, przecież to damska toaleta. Nie możesz tu być - powiedziałaś dławiąc się łzami.
-Mogę, aby rozweselić moją dziewczynę. - podszedł do Ciebie, a Ty się skuliłaś.
Próbował Cię przytulić, ale go odepchnęłaś. Chwycił Twoją rękę i przyciągnął Cię bliżej.
-Co się stało, kochanie?
-Nic.
Próbowałaś mu się wyrwać, ale uścisk chłopaka był nie tyle co silny, ale gdy Cię dotykał czułaś się znakomicie.
-Nie, coś się stało, nie płakałabyś bez powodu. Nie lubię patrzeć jak płaczesz, kochanie, proszę powiedz mi.
-To głupie. - sapnęłaś
-Powiedz mi. - szepnął Ci brunet do ucha.
Westchnęłaś.
-Czy nie jestem wystarczająco piękna? - zapytałaś - Czy chcesz, żebym była chudsza?
Liam odchylił się od Ciebie i uniósł Twoją głowę, żeby spojrzeć w Twoje błyszczące oczy.
-Co... Co się stało, że o tym pomyślałaś?
Odwróciłaś od niego wzrok. Podłoga nagle stała się taka interesująca.
-Widziałam jak patrzyłeś na tą kelnerkę.
Twój głos był prawie niesłyszalny.
-Hej - uniósł Twoją głowę, żeby jeszcze raz spojrzeć w Twoje piękne oczy - Muszę przyznać, że była ładna.
Załamałaś się. Bałaś się usłyszeć tych słów od Liam'a. I mimo tego, że użył wyrazu ''była'', to i tak to dalej rani, usłyszeć te słowa z jego ust.
-Ale zobaczyłem dziewczynę, która była wspanialsza. Jest. - uśmiechnął się - Nigdy nie uwierzysz, jak ona jest piękna.
Chciałaś wyrwać się znów z jego objęć, ale on na to nie pozwolił. W Twoich oczach było więcej łez.
Liam'owi nie tylko spodobała się tamta kelnerka, ale też jakaś inna dziewczyna.
-Wiesz - wyszeptał Ci do ucha - Możesz się z nią zapoznać, ale staraj się nie patrzeć zbyt długo. Ona może zauważyć.
Łza spłynęła Ci z policzka i wsiąkła w koszulę chłopaka.
-Stoi za Tobą. - powiedział cicho.
Patrzeć czy nie patrzeć, patrzeć, czy nie patrzeć?
Ciekawość zwyciężyła i odwróciłaś się. Chciałaś zobaczyć kto jest taki piękny, kto zasłużył na chwałę u Liam'a. Zamiast tego stanęłaś twarzą w twarz z parą znajomych oczu.
Twoich.
Stałaś i gapiłaś się w lustro, a intencje bruneta stały się jasne. Spojrzałaś na niego w odbiciu i uśmiechnęłaś się szeroko. Oparł się brodą na Twoim ramieniu.
-Czyż nie jest piękna?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba się? Proszę o szczere komentarze :)
-Byłeś dzisiaj niesamowity, stary! - powiedział Niall między ukąszeniami kawałków jedzenia.
-Dzięki chłopie! - odpowiedział Liam - Ale... Ja tylko chciałem być na bieżąco z Twoim niebiańskim głosem Horan!
Uśmiechnęłaś się, gdy zobaczyłaś rumieńce na policzkach Niall'a. On był tak niepewny siebie, mimo że był niesamowity, a Liam był najsłodszym facetem, zawsze chciał uszczęśliwiać chłopaków, a najbardziej Niall'a, bo niestety on tego częściej potrzebował.
-Czy mogę już przyjąć zamówienie?
Zwróciłaś głowę do blond kelnerki. Chłopcy również na nią spojrzeli, a wręcz gapili się, bo nie było wątpliwości, że dziewczyna była... dobrą kandydatką.
-Cześć miła koleżanko - powiedział Harry - Wezmę... Waszą specjalność - posłał oczko w jej kierunku na co ona uwodzicielsko się uśmiechnęła. Dumnie wypinała swoje piersi, a Ty wiedziałaś gdzie skierowane są wszystkie oczy chłopców.
Schowałaś nos w menu, a Liam powtórzył Twoją czynność. Byłaś zaskoczona, że on również był zachwycony pięknem kobiety przed Tobą. Omiatał ją spojrzeniem w górę i w dół. Była szczupła, idealna. Idealna dla Liam'a Payne'a. Zawsze byłaś świadoma sylwetki swojego ciała, nienawidziłaś jej jednak.
Nie wiedziałaś jak postrzega Cię Liam. Ale wiedziałaś jedno: nie chce Cię.
Byłaś może niewystarczająco chuda dla niego? Nie na tyle ładna? Nie wystarczająco dobra dla Liam'a Payne'a.
Po cichu przeprosiłaś wszystkich i poszłaś do toalety. Miałaś nadzieję, że nikt nie zauważył Twoich łez w oczach. Na szczęście nikogo nie było, mogłaś spokojnie dojść do siebie. Podeszłaś do jednego z kranów i odkręciłaś wodę. Przemyłaś twarz, słone łzy mieszały się z wodą.
Nie płacz. Nie płacz. Nie płacz.
Oczy nie posłuchały poleceń Twojego umysłu, pozwalając aby małe kropelki łez spływały po Twoich policzkach.
Ktoś otwierał drzwi, szybko chwyciłaś za ręcznik papierowy, żeby wytrzeć twarz. Nie chciałaś, żeby ktokolwiek to zobaczył.
-[T.I]? - byłaś zaskoczona, bo rozpoznałaś ten głos.
Po za tym, był on męski. Kto bez powodu wszedł by do damskiej toalety oprócz kobiety?
-Liam, wyjdź, przecież to damska toaleta. Nie możesz tu być - powiedziałaś dławiąc się łzami.
-Mogę, aby rozweselić moją dziewczynę. - podszedł do Ciebie, a Ty się skuliłaś.
Próbował Cię przytulić, ale go odepchnęłaś. Chwycił Twoją rękę i przyciągnął Cię bliżej.
-Co się stało, kochanie?
-Nic.
Próbowałaś mu się wyrwać, ale uścisk chłopaka był nie tyle co silny, ale gdy Cię dotykał czułaś się znakomicie.
-Nie, coś się stało, nie płakałabyś bez powodu. Nie lubię patrzeć jak płaczesz, kochanie, proszę powiedz mi.
-To głupie. - sapnęłaś
-Powiedz mi. - szepnął Ci brunet do ucha.
Westchnęłaś.
-Czy nie jestem wystarczająco piękna? - zapytałaś - Czy chcesz, żebym była chudsza?
Liam odchylił się od Ciebie i uniósł Twoją głowę, żeby spojrzeć w Twoje błyszczące oczy.
-Co... Co się stało, że o tym pomyślałaś?
Odwróciłaś od niego wzrok. Podłoga nagle stała się taka interesująca.
-Widziałam jak patrzyłeś na tą kelnerkę.
Twój głos był prawie niesłyszalny.
-Hej - uniósł Twoją głowę, żeby jeszcze raz spojrzeć w Twoje piękne oczy - Muszę przyznać, że była ładna.
Załamałaś się. Bałaś się usłyszeć tych słów od Liam'a. I mimo tego, że użył wyrazu ''była'', to i tak to dalej rani, usłyszeć te słowa z jego ust.
-Ale zobaczyłem dziewczynę, która była wspanialsza. Jest. - uśmiechnął się - Nigdy nie uwierzysz, jak ona jest piękna.
Chciałaś wyrwać się znów z jego objęć, ale on na to nie pozwolił. W Twoich oczach było więcej łez.
Liam'owi nie tylko spodobała się tamta kelnerka, ale też jakaś inna dziewczyna.
-Wiesz - wyszeptał Ci do ucha - Możesz się z nią zapoznać, ale staraj się nie patrzeć zbyt długo. Ona może zauważyć.
Łza spłynęła Ci z policzka i wsiąkła w koszulę chłopaka.
-Stoi za Tobą. - powiedział cicho.
Patrzeć czy nie patrzeć, patrzeć, czy nie patrzeć?
Ciekawość zwyciężyła i odwróciłaś się. Chciałaś zobaczyć kto jest taki piękny, kto zasłużył na chwałę u Liam'a. Zamiast tego stanęłaś twarzą w twarz z parą znajomych oczu.
Twoich.
Stałaś i gapiłaś się w lustro, a intencje bruneta stały się jasne. Spojrzałaś na niego w odbiciu i uśmiechnęłaś się szeroko. Oparł się brodą na Twoim ramieniu.
-Czyż nie jest piękna?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba się? Proszę o szczere komentarze :)
środa, 23 stycznia 2013
Niall #8
Siedziałaś na szczycie schodów czekając na Niall'a. Zabierał Cię na już 3 Waszą ''randkę''. Byłaś trochę zdenerwowana, ale zarazem podekscytowana, kochałaś Niall'a tak mocno, chciałaś być z nim już na zawsze. Niestety, tak na prawdę nie byliście razem. To była tylko przyjaźń.Dlatego ''randka''. Miałaś na sobie kremową sukienkę, która pięknie podkreślała Twoją szczupłą sylwetkę, a Twoje długie, brązowe włosy opadały Ci na plecy, lekko pofalowane. Usłyszałaś na zewnątrz samochód i zbiegłaś ze schodów tak szybko jak tylko mogłaś. W biegu krzyknęłaś szybkie ''Cześć mamo!'', spojrzałaś ostatni raz w lustro i otworzyłaś drzwi. Zobaczyłaś w nich Niall'a trzymającego w ręce różę.
-Cześć piękna. - powiedział.
Uśmiechnęłaś się do niego i zeszłaś po schodkach do jego samochodu. Otworzył Ci drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
-Gdzie jedziemy? - zapytałaś.
-Kino!
Uśmiechnęłaś się promiennie.
Po kilkunastu minutach chłopak zatrzymał się pod budynkiem. Kupił dwa bilety na film ''Love Actually''. Nialler bardzo chciał zobaczyć ten film, ale Ty nie sądziłaś, żeby był on dobry na... randkę. Kupiliście jeszcze jedzenie i picie i weszliście na salę. Blondyn w bardzo szybkim czasie zjadł swój popcorn więc podzieliłaś się z nim swoim. Na początku filmu Niall wziął Cię za rękę i trzymał ją przez cały czas. 10 minut przed końcem chłopak powiedział:
-[T.I.]... Kocham Cię już tyle czasu... I chcę być z Tobą...
Uśmiechnęłaś się i lekko zarumieniłaś.
-Ja też Niall...
Pochyliliście się do pocałunku. Był on długi, namiętny, a zarazem taki delikatny.
-[T.I.] będziesz moją księżniczką?
-TAK! - odpowiedziałaś, a on znów Cię pocałował.
Minęły dwa lata od tego wydarzenia,a Wy dalej jesteście razem. Niall poprosił Cię o rękę. Jesteś szczęśliwa jak nigdy dotąd :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I hope U like it :D
-Cześć piękna. - powiedział.
Uśmiechnęłaś się do niego i zeszłaś po schodkach do jego samochodu. Otworzył Ci drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
-Gdzie jedziemy? - zapytałaś.
-Kino!
Uśmiechnęłaś się promiennie.
Po kilkunastu minutach chłopak zatrzymał się pod budynkiem. Kupił dwa bilety na film ''Love Actually''. Nialler bardzo chciał zobaczyć ten film, ale Ty nie sądziłaś, żeby był on dobry na... randkę. Kupiliście jeszcze jedzenie i picie i weszliście na salę. Blondyn w bardzo szybkim czasie zjadł swój popcorn więc podzieliłaś się z nim swoim. Na początku filmu Niall wziął Cię za rękę i trzymał ją przez cały czas. 10 minut przed końcem chłopak powiedział:
-[T.I.]... Kocham Cię już tyle czasu... I chcę być z Tobą...
Uśmiechnęłaś się i lekko zarumieniłaś.
-Ja też Niall...
Pochyliliście się do pocałunku. Był on długi, namiętny, a zarazem taki delikatny.
-[T.I.] będziesz moją księżniczką?
-TAK! - odpowiedziałaś, a on znów Cię pocałował.
Minęły dwa lata od tego wydarzenia,a Wy dalej jesteście razem. Niall poprosił Cię o rękę. Jesteś szczęśliwa jak nigdy dotąd :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I hope U like it :D
niedziela, 20 stycznia 2013
Opowiadanie :)
Czytajcie moje opowiadanie, proszę :)
http://together-forever-one-direction.blogspot.com/
Bardzo, bardzo proszę :)
xx
http://together-forever-one-direction.blogspot.com/
Bardzo, bardzo proszę :)
xx
środa, 16 stycznia 2013
Niall #7 - Part 2
Cofnęłam się i spojrzałam w oczy Niall'a, które miały teraz odcień fioletowo-niebieski.
-K-k-kochanie... Co Ty mi zrobiłeś? - zapytałam z niepokojem
-Słońce zaufaj mi. Nie masz mojej krwi, ja Twojej też nie spróbowałem. Ledwo... dotknąłem. To Twój wybór. Jestem jednym z nich. Justin jest moim przyjacielem, nie powinnaś się go bać. On się tylko bawi. Odkąd Cię poznałem chciałem zrobić Ciebie jedną z nas, ponieważ nie mogę z Tobą być, chyba że do tego dojdzie.
-Niall, boję się - powiedziałam i zaczęłam się wyrywać, bo byłam przerażona tym wszystkim
-Nie. Ja dalej jestem Niall. Twój Niall - spojrzał na mnie ze spokojem oczami, które powróciły już do swojego normalnego niebieskiego koloru.
-Zabierz mnie do domu Niall - prawie płakałam.
-Oczywiście - po tych słowach wziął mnie na plecy i poleciał
-Niall postaw mnie na ziemi! - krzyknęłam kiedy on przelatywał przez las
-Jestem dobrym pół-wampirem, pół-wilkołakiem, pół-człowiekiem. Nie bój się - powiedział chichocząc.
-Tak. To proste nie bać się kiedy latasz z pół-wampirem, pół-wilkołakiem, pół- Nando's człowiekiem. - odpowiedziałam sarkastycznie
W oddali była góra, na której był kawałek płaskiego, zielonego obszaru. Blondyn wylądował, posadził mnie i usiadł obok.
-Wciąż Cię kocham jak normalny chłopak. Proszę nie bój się mnie. - szepnął mi do ucha gdy położyłam się obok niego patrząc w gwiazdy.
-Ja też Cię kocham. - odpowiedziałam odwracając się do niego. Usiadłam na nim, spojrzałam w jego oczy i przygryzłam dolną wargę.
-Mrrr - mruknął z bezczelnym uśmiechem na twarzy.
-Czy jest jakiś sposób, że możesz... - moja ręka krążyła pod jego torsie. - ... Żebyś zamienił się z powrotem, w pełni w człowieka? - dokończyłam, a moja ręka była już blisko jego spodni.
-Ah-um-m-mmm... Może - odpowiedział jąkając się. Dziwne. Zaczął się pocić.
-Oh, teraz Ty się mnie boisz? - spytałam zaczynając rozpinać jego pasek.
-N-n-nie. - odpowiedział patrząc wszędzie tylko nie w moje oczy.
-Chcesz zamienić się dla mnie w człowieka? - ciągnęłam, powoli zdejmując pasek z jego spodni.
-Chciałbym zrobić coś dla Ciebie - szepnął z większą ufnością, a jego oczy były pełne porządania.
-K-k-kochanie... Co Ty mi zrobiłeś? - zapytałam z niepokojem
-Słońce zaufaj mi. Nie masz mojej krwi, ja Twojej też nie spróbowałem. Ledwo... dotknąłem. To Twój wybór. Jestem jednym z nich. Justin jest moim przyjacielem, nie powinnaś się go bać. On się tylko bawi. Odkąd Cię poznałem chciałem zrobić Ciebie jedną z nas, ponieważ nie mogę z Tobą być, chyba że do tego dojdzie.
-Niall, boję się - powiedziałam i zaczęłam się wyrywać, bo byłam przerażona tym wszystkim
-Nie. Ja dalej jestem Niall. Twój Niall - spojrzał na mnie ze spokojem oczami, które powróciły już do swojego normalnego niebieskiego koloru.
-Zabierz mnie do domu Niall - prawie płakałam.
-Oczywiście - po tych słowach wziął mnie na plecy i poleciał
-Niall postaw mnie na ziemi! - krzyknęłam kiedy on przelatywał przez las
-Jestem dobrym pół-wampirem, pół-wilkołakiem, pół-człowiekiem. Nie bój się - powiedział chichocząc.
-Tak. To proste nie bać się kiedy latasz z pół-wampirem, pół-wilkołakiem, pół- Nando's człowiekiem. - odpowiedziałam sarkastycznie
W oddali była góra, na której był kawałek płaskiego, zielonego obszaru. Blondyn wylądował, posadził mnie i usiadł obok.
-Wciąż Cię kocham jak normalny chłopak. Proszę nie bój się mnie. - szepnął mi do ucha gdy położyłam się obok niego patrząc w gwiazdy.
-Ja też Cię kocham. - odpowiedziałam odwracając się do niego. Usiadłam na nim, spojrzałam w jego oczy i przygryzłam dolną wargę.
-Mrrr - mruknął z bezczelnym uśmiechem na twarzy.
-Czy jest jakiś sposób, że możesz... - moja ręka krążyła pod jego torsie. - ... Żebyś zamienił się z powrotem, w pełni w człowieka? - dokończyłam, a moja ręka była już blisko jego spodni.
-Ah-um-m-mmm... Może - odpowiedział jąkając się. Dziwne. Zaczął się pocić.
-Oh, teraz Ty się mnie boisz? - spytałam zaczynając rozpinać jego pasek.
-N-n-nie. - odpowiedział patrząc wszędzie tylko nie w moje oczy.
-Chcesz zamienić się dla mnie w człowieka? - ciągnęłam, powoli zdejmując pasek z jego spodni.
-Chciałbym zrobić coś dla Ciebie - szepnął z większą ufnością, a jego oczy były pełne porządania.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Harry - #1
Z dedykcją dla Weroniki Sadurskiej. xx
Podoba się=koment
Nie podoba się=ten drugi koment :p
UWAGA: Jest moment +18 choć wcale nie taki ostry, bo nie umiem ich pisać. Oznaczyłam gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Czytajcie lub nie. Jak wolicie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłaś ze swoim chłopakiem około 5 miesięcy. Traktował Cię dobrze, rozpieszczał, czułaś się jak jedyna dziewczyna na świecie, którą trzeba było szanować gdyż - była jedyna. Ale później... Zmieniło się. Oszukał Cię, zdradził. Jak to zwykle bywa - byłaś załamana. Siedziałaś w klasie i jak zawsze myślałaś o nim. Poczułaś jak ktoś cię lekko ciągnie za włosy, odwróciłaś się i zobaczyłaś Twojego najlepszego przyjeciela, Harry'ego, próbującego zwrócić Twoją uwagę. Zapytał czy wszystko w porządku, skłamałaś, odpowiedziałaś, że tak. Nie chciałaś go martwić. Byliście najlepszymi przyjaciółmi od przedszkola, mieszkaliście na przeciwko siebie. Zawsze po lekcjach wracaliście razem do domów. Gadaliście, ciągle żartowaliście, ale od zerwania ze swoim eks byłaś coraz bardziej przygnębiona i smutna. Harry nieustannie próbował Cię rozśmieszyć, ale na marne. W końcu dotarliście. Zapytałaś się go czy możesz zostać u niego dopóki ktoś nie wróci do domu. Prawdę mówiąc nie chciałaś być sama, potrzebowałaś kogoś bliskiego. Chodziłaś po jego pokoju, a on szybko podbiegł do jednej z półek, zabrał z tamtąd książę i schował za plecami.
-Magazyny porno, co? - zapytałaś z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
-Nie - odpowiedział zaczerwieniony.
-A co to jest?
-Nic, to nic.
Było to dla Ciebie podejrzane, ale usiadłaś na łóżku, a on schował to gdzieś. Kątem oka patrzyłaś gdzie ukryje tą rzecz.
-Idę do łazienki. Zaraz wrócę. - powiedział.
-Ok. - uśmiechnęłaś się, bo miałaś szansę, żeby zobaczyć co to takiego jest.
Podeszłaś do ''kryjówki'' i chwyciłaś książkę. Jednak tak na prawdę to nie była to książka. Było to coś jak czasopismo, pamiętnik. Przeczytałaś kilka stron i zobaczyłaś:
''HARRY [T.I.]''
''I LOVE [T.I.]''
''[T.I.] IS SO BEAUTIFUL''
''I WANT [T.I.]''
''HARRY EDWARD STYLES [T.I.] STYLES''
Zarumieniłaś się. Usłyszałaś jak spłukuje wodę, ale dalej czytałaś tylko usiadłaś na łóżku i odwróciłaś się plecami do drzwi.
-Jestem.
-Oh, emm, ok. - zaczęłaś się jąkać.
-Co... się stało?
-Nic, nic się nie stało.
-Czytasz to, prawda?
-Yyy, tak, Harry przepraszam!
Harry usiadł obok Ciebie i położył rękę na Twoim kolanie.
-[T.I.] zakochałem się w Tobie już w piątej klasie. Nigdy Ci tego nie powiedziałem, bo nie chciałem zniszczyć naszej cudownej przyjaźni. Wiem, że zeswatałem Cię z Peter'em, ale popełniłem wielki błąd. I zobacz co zrobił, zranił Cię. Jeśli dasz mi szansę, nigdy Cię nie skrzywdzę, kocham Cię.
+18
Uśmiechnęłaś się i pocałowałaś go delikatnie, a ten delikatny pocałunek zamienił się w namiętny. Wasze języki walczyły. Ściągnął Twoją koszulkę, następnie swoją i zabierał się za spodnie, a zaraz za Twoją spódnicę.
-Jesteś już na to gotowa? Chesz tego?
-Tak. - powiedziałaś po chwili zastanowienia.
Po tym wszedł w Ciebie. Straciłaś dziewictwo. Najpierw poczułaś ból, ale zaraz wiele przyjemności. To było dla Ciebie cudowne.
-Harry... Jaa...
Nie dokończyłaś, bo doszłaś. Harry gdy to poczuł, ostatni raz zrobił to co robił wcześniej i również doszedł do tego co Ty. Delikatnie pocałował Cię w czoło.
koniec +18
-Bądź moja [T.I.], ja Cię nigdy nie zra...
Pocałowałaś go nie pozwalając mu dokończyć zdania.
*dzwoni telefon*
(mama)- Gdzie Ty jesteś?!
-O cholera, muszę iść kochanie.
-Do zobaczenia w szkole. Kocham Cię.
Dałaś mu buziaka i poszłaś do domu. Całą noc patrzyłaś się w sufit myśląc o Harrym. Spojrzałaś na telefon. Miałaś 56 wiadomości od ''BEST FRIEND''. Uśmiechnęłaś się i zmieniłaś to na ''My BOYFRIEND''.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No, mam nadzieję, że się spodobał ;) Przepraszam za taką marną scenę +18, ale nie potrafię ich pisać i szcze mówiąc to nie lubię, w sumie to mój pierwszy raz... Ale poświęciłam się ;)
sobota, 5 stycznia 2013
Niall #7 - Part 1
-Niall - powiedziałam nerwowo spacerując po ruinach starego domu. - Niall - powiedziałam ponownie, bałam się.
-Jestem tu, kochanie - powiedziała chłopak i wyszedł z ciemnego kąta.
-Ja też! - krzyknął ktoś chwytając mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego przyjaciela Justina.
-Oh! Przestraszyłeś mnie Justin! Nigdy więcej tego nie rób!
-Przepraszam słodka - powiedział dziewczęcym głosem
Odwróciłam się z powrotem do Niall'a.
-Niall! Gdzie byłeś? Zadzwoniłeś do mnie, ale nic nie mówiłeś.
-Muszę powiedzieć Ci... Sekret... - powiedział Justin i odwróciłam się do niego ponownie.
-Co? O co chodzi? - spojrzałaś na niego podejrzliwie. Wyglądał inaczej. Jego twarz była blada. Było to trochę przerażające.
-Lubię ludzi - powiedział po prostu. Popatrzyłam na niego dziwnie. Rozumiem, to wszystko chyba tak na niego działa.
-Tak? - odpowiedziałam. Nie wiem co miał na myśli.
-Lubię ludzi. Smak ludzi.
-Tak Justin wiem, całujesz tysiące dziewczyn codziennie. - odpowiedziałam żartobliwie
-Kochanie! Choć tutaj! - krzyknął Niall. Justin zaśmiał się przerażająco.
-Tak ko... - zaczęłam, ale zamarłam gdy zobaczyłam pokój pełen martwych ludzi. Coś złego rozprzestrzeniało się po pokoju, mieszając się przy tym z zapachem wnętrzności...
-Niall... co do cholery? - zapytałam ze strachem i chwyciłam dłoń Justina. Był on najbliżej mnie. Jego paznokcie wbiły ci się w skórę.
-Mówiłem Ci. - wyszeptał mi do ucha Justin. Odwróciłam się do... pół wampira.
Krzyczałam, ale on dalej wbijał swoje paznokcie w moją skórę.
-Niall! - nagle ktoś przeszedł za Justinem i uderzył go w głowę. To nie był Niall. Nawet nie wiem kto to był. Gdy byłam już wolna podbiegłam do blondyna i wyciągnęłam go na zewnątrz.
-Niall, co to było?! Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?! - ze złością cicho powiedziałam. Nie chciałam, żeby ktoś mnie usłyszał.
-Justin powiedział mi, że to jest idealne miejsce na piknik, a ja chciałem Cię zabrać na randkę, ale na prawdę nie wiedziałem, że tak to wygląda. Przepraszam. - odpowiedział niewinnie
-Ooo... - zapomniałam o strachu i przytuliłam blondynka po czym go pocałowałam. On sprawiał, że czułam się bezpiecznie. Zaczął całować mnie po szyi.
-Smacznie... - szepnął chłopak
-Niall... - powiedziałam żartobliwie, kiedy pchnął mnie na drzewo.
Poczułam, że coś mnie kłuje, zaczyna boleć, a po chwili miałam dwie rany na szyi... Ugryzienia... Rany wbitych kłów...
-Jestem tu, kochanie - powiedziała chłopak i wyszedł z ciemnego kąta.
-Ja też! - krzyknął ktoś chwytając mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego przyjaciela Justina.
-Oh! Przestraszyłeś mnie Justin! Nigdy więcej tego nie rób!
-Przepraszam słodka - powiedział dziewczęcym głosem
Odwróciłam się z powrotem do Niall'a.
-Niall! Gdzie byłeś? Zadzwoniłeś do mnie, ale nic nie mówiłeś.
-Muszę powiedzieć Ci... Sekret... - powiedział Justin i odwróciłam się do niego ponownie.
-Co? O co chodzi? - spojrzałaś na niego podejrzliwie. Wyglądał inaczej. Jego twarz była blada. Było to trochę przerażające.
-Lubię ludzi - powiedział po prostu. Popatrzyłam na niego dziwnie. Rozumiem, to wszystko chyba tak na niego działa.
-Tak? - odpowiedziałam. Nie wiem co miał na myśli.
-Lubię ludzi. Smak ludzi.
-Tak Justin wiem, całujesz tysiące dziewczyn codziennie. - odpowiedziałam żartobliwie
-Kochanie! Choć tutaj! - krzyknął Niall. Justin zaśmiał się przerażająco.
-Tak ko... - zaczęłam, ale zamarłam gdy zobaczyłam pokój pełen martwych ludzi. Coś złego rozprzestrzeniało się po pokoju, mieszając się przy tym z zapachem wnętrzności...
-Niall... co do cholery? - zapytałam ze strachem i chwyciłam dłoń Justina. Był on najbliżej mnie. Jego paznokcie wbiły ci się w skórę.
-Mówiłem Ci. - wyszeptał mi do ucha Justin. Odwróciłam się do... pół wampira.
Krzyczałam, ale on dalej wbijał swoje paznokcie w moją skórę.
-Niall! - nagle ktoś przeszedł za Justinem i uderzył go w głowę. To nie był Niall. Nawet nie wiem kto to był. Gdy byłam już wolna podbiegłam do blondyna i wyciągnęłam go na zewnątrz.
-Niall, co to było?! Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?! - ze złością cicho powiedziałam. Nie chciałam, żeby ktoś mnie usłyszał.
-Justin powiedział mi, że to jest idealne miejsce na piknik, a ja chciałem Cię zabrać na randkę, ale na prawdę nie wiedziałem, że tak to wygląda. Przepraszam. - odpowiedział niewinnie
-Ooo... - zapomniałam o strachu i przytuliłam blondynka po czym go pocałowałam. On sprawiał, że czułam się bezpiecznie. Zaczął całować mnie po szyi.
-Smacznie... - szepnął chłopak
-Niall... - powiedziałam żartobliwie, kiedy pchnął mnie na drzewo.
Poczułam, że coś mnie kłuje, zaczyna boleć, a po chwili miałam dwie rany na szyi... Ugryzienia... Rany wbitych kłów...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


